W poszukiwaniu ideału, czyli rozterki singli i singielek

121

Część 1.

Mimo deklarowanej chęci do  zawierania małżeństw lub tworzenia związków nieformalnych, młodzi ludzie mają z tym coraz większy problem. Dlaczego single nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera? Na to i wiele innych pytań dotyczących życia w pojedynkę, od lat starają się znaleźć odpowiedź badacze procesów społecznych zarówno w kraju, jak  i za granicą. Autorka tego tekstu przeprowadziła szereg wywiadów socjologicznych na ten temat. Oto  jej  obserwacje i wnioski.

Żyjemy w świecie ciągłych zmian, coraz częściej nie znajdując oparcia w zakorzenionych w tradycji trwałych instytucjach i wzorcach społecznego działania. Przypisani kiedyś sztywnym pozycjom społecznym, stajemy się dzisiaj twórcami indywidualnych biografii. Otaczający nas świat jest miejscem poszukiwania nowych rozwiązań i stylów bycia charakterystycznych dla społeczeństwa przemysłowego. Zmianom podlega także życie intymne i rodzinne. W coraz mniejszym stopniu rządzą tu  konserwatywne wzorce i tradycyjny podział ról. Upowszechniają się alternatywne formy życia małżeńsko-rodzinnego. Coraz częściej także – z wyboru lub z konieczności – podejmujemy decyzję o trwaniu w pojedynkę.

Indywidualizacja
Wybieramy wykształcenie, zawód, partnera życiowego, itp. Wydawać by się mogło, że jesteśmy zupełnie wolni w podejmowaniu tych decyzji. Jednak indywidualizm nie oznacza nieograniczonej wolności. Wręcz przeciwnie. To raczej nowy sposób jej ograniczania. Wprawdzie zostaliśmy uwolnieni od tradycyjnych więzi, ale jednocześnie uzależniamy się od  wymogów rynku pracy i konsumpcyjnej egzystencji. Indywidualizacja jest koniecznością dostosowywania się do nowej rzeczywistości społecznej. Efektem tego procesu są zmiany kulturowe, które m.in. przyczyniają się do specyficznego postrzegania związków. Małżeństwo i oparta na nim rodzina przestają być traktowane jako społeczne zobowiązanie. Współcześni indywidualiści do związku podchodzą jak do projektu, pewnego rodzaju zadania, starając się przeanalizować jak najwięcej aspektów relacji, szacując potencjalne szanse i zagrożenia, minimalizując straty. Szczególnie dotyczy to młodych, wykształconych, pracujących mieszkańców dużych miast, którzy nie byli jeszcze w trwałych związkach i mają wysokie oczekiwania względem przyszłości.

Wysokie wymagania
Wykształceni, dobrze zarabiający single mają ustalone kryteria doboru partnerów. Oto wnioski z wywiadów socjologicznych. „Partnerka powinna przykuć wzrokiem, a zatrzymać charakterem” – mówi Marek, 33  lata. Poznając nowe osoby, w pierwszej kolejności zwraca się uwagę na wygląd. „Lubię szczupłe dziewczyny, […] przeszkadza mi otyłość u kobiet” – twierdzi Damian, 33 lata. Nie bez znaczenia jest poziom wykształcenia, a raczej inteligencja, obycie, ciekawa osobowość. „Jeśli chodzi o wykształcenie, to zaznaczyłem, że ma być inteligentna i ambitna. […] Nie jest to wytyczna, ale rzeczywiście kobieta zdobywa plus, jeżeli ma wykształcenie wyższe” – dodaje Bartek, 30  lat. Ważna jest także praca zawodowa oraz zarobki. „Ja nie mogłabym być z osobą, która nie ceni sobie pracy […] bo sama jestem pracowita” – podkreśla Ewa, 36 lat. Niezwykle istotne są pasje i zainteresowania, które zwiększają atrakcyjność człowieka. Potencjalni partnerzy powinni bowiem imponować. „Musi to być człowiek, który realizuje się w czymś interesującym, dowcipny, ciekawy życia, a nie sierota, który siedzi w domu, ogląda „Kiepskich” i narzeka, że cały świat jest do kitu” – określa swoje wymagania Magda, 30 lat. Dużą wagę przywiązuje się do kwestii światopoglądowych oraz osobowości ewentualnych kandydatów. „Każdy powinien mieć swoje poglądy polityczne, religijne i tak dalej, ale nie mogłyby się diametralnie różnić od moich, bo byśmy się po prostu nie dogadali – zauważa Iza, 28 lat. Oczekiwania wobec partnerów bywają zależne również od cech osób żyjących w pojedynkę. Zdarza się, że poszukują one kandydatów o cechach odmiennych od własnych i będących ich uzupełnieniem. „Żeby był trochę bardziej stonowany niż ja, bo jestem choleryczką i chciałabym, żeby taka osoba bardziej mnie uspokajała niż wszczynała kolejne awantury” – precyzuje Angelika, 33 lata.
Jeśli chodzi o cechy charakteru, to najczęściej wymieniane są: dobroć, zaradność, mądrość, poczucie humoru, wyrozumiałość, umiejętność znalezienia się w każdej sytuacji, obycie towarzyskie. Mężczyźni częściej wskazują, że partnerka powinna mieć „to  coś”, co jest niedefiniowalne, bardzo emocjonalne, trudne do opisania. „Coś takiego z pogranicza chemii intelektualno-seksualnej, jakieś napięcie, które wytwarza się pomiędzy dwiema osobami” – mówi Dawid, 38 lat. Singielki również podkreślają rolę uczuć i emocji, jednak do potencjalnego partnera podchodzą w sposób pragmatyczny. „Samochód musi mieć, mieszkanie raczej też. Ja mieszkam sama, mam auto i miałabym się spotykać z facetem, który nie ma samochodu? Poza tym szukam takich mężczyzn, którzy mogą być kandydatami na ojców” – tłumaczy Kasia 36 lat.
Single i singielki najbardziej pragną poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i komfortu psychicznego, gdy mówią o oczekiwaniach wobec związku. Ważne jest także partnerstwo, zrozumienie i wsparcie. „Chciałabym zgodnego, spokojnego, szczęśliwego życia […] u boku fajnego człowieka, który nie odsunie się od problemów, a w razie czego będzie dla mnie wsparciem i pomoże mi wspólnie je rozwiązać. Szukam kogoś rozsądnego, łagodnego, żeby dało się z tym człowiekiem żyć” – tłumaczy Agata, 34 lata.
Szczególnie istotne jest poczucie niezależności i swobody w decydowaniu o sobie, jako warunku udanego partnerstwa. „Chciałbym być w takim związku, który nie blokuje w żaden sposób jednej i drugiej strony, który pozwala się rozwijać, pozytywnie wpływa na oboje […] najważniejsze, by druga osoba w żaden sposób nie komplikowała życia, by było z nią przyjemne i łatwiejsze – argumentuje Paweł, 30 lat. Związek ma dać poczucie szczęścia i spełnienia, ma przede wszystkim sprawić, że egzystencja będzie lepsza niż dotychczas. Single pragną, aby partner był pewnego rodzaju „wisienką na torcie” w ich własnym, atrakcyjnym, prawie idealnym życiu. Kandydat ma podnosić pozycję społeczną i wpływać na samoocenę oraz przynosić korzyści rozumiane jako wygodne, bezproblemowe życie z domieszką adrenaliny. Soliści szukają kogoś, kto zaspokoi szereg potrzeb bez podejmowania jakiegokolwiek trudu i wysiłku. Wysoka „jakość” tej drugiej osoby dowartościowuje, jest kolejnym sukcesem i ostatnim brakującym puzzlem w życiowej układance. Budowanie wyidealizowanych obrazów potencjalnych partnerów wiąże się z nadmiernie drobiazgowym ich określaniem. Poszukiwaniem u nich zbyt wielu cech, nader szczegółowo określonych. Tworzeniem wyobrażeń, których być może nikt nie spełnia.

Nieograniczone możliwości wyboru
Duże, wręcz nierealne wymagania względem partnerów i partnerek są prawdopodobnie wynikiem konsumpcyjnego podejścia do życia. Walory wolnego rynku, oferującego nieograniczone możliwości wyboru towarów i usług, powodują paradoksalnie, że coraz trudniej jest się na coś zdecydować. Wolność wyboru zamienia się w niewolę wyboru, w uczucie niepokoju, czy na pewno dobrze postąpiłem? Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku poszukiwania partnera. Wymianie „rynkowej” podlegają różne, subiektywnie oceniane atrybuty jednostek – ich cechy społeczne, psychologiczne i seksualne. „Mam wybór. Jeśli nie zdecyduję się na tego faceta, na tę kobietę, to wejdę na portal i poznam kolejnych dziesięć i może tam ktoś będzie […] To jest tak jak na dziale z masłem w supermarkecie. […] Jest duży wybór, więc powinno być prościej, tymczasem ja w ogóle nie wiem, co wybrać – uzasadnia Michał, 34 lata. Tworzenie rozbudowanego obrazu cech potencjalnego partnera ma swoje obiektywne uwarunkowania. Obecność wielu innych ewentualności ułatwia nam wyobrażenie sobie możliwości, które nie istnieją. Gdy w taki sposób angażujemy wyobraźnię, będziemy jeszcze mniej zadowoleni z opcji, na które postawiliśmy. W myśl zasady, że trudno być zadowolonym konsumentem ze świadomością, że wybrany przez nas produkt nie jest najlepszy. „Internet stworzył możliwość poszukiwania, stałego poczucia, że gdzieś tam za rogiem jest następny, lepszy model. Tinder (przyp. red. aplikacja randkowa) jest czymś takim, co daje poczucie, że zawsze można znaleźć coś lepszego” – dodaje Marta, 35 lat. Wynikające stąd napięcie faktycznie może być czynnikiem, który utrudnia podejmowanie decyzji matrymonialnych i wzmacnia skłonność do długotrwałego życia w pojedynkę. Tak zwany syndrom FOBO (fear of betteropitions), czyli strach przed dokonaniem nieodpowiedniego wyboru, staje się coraz bardziej powszechny i nie dotyczy wyłącznie problemów z dokonywaniem zakupów, ale przekłada się na wybory intymno-uczuciowe. Obawa przed powzięciem złej decyzji może być paraliżująca. Im więcej mamy opcji, tym bardziej prawdopodobne, że będziemy odczuwać żal związany z pomijaniem niewybranych ofert. Jeśli istnieje wiele możliwości, to rośnie szansa, że gdzieś tam jest lepsza. Czujemy wtedy, że powinniśmy ją znaleźć. Gdy opcja, na którą postawimy okazuje się niezadowalająca, żałujemy, że nie podjęliśmy rozważniejszej decyzji. Taka okoliczność dotyczy wszelkich dóbr konsumpcyjnych, także w przypadku doboru partnera życiowego, który dokonywany jest na rynku matrymonialnym. Sytuacja jest tu analogiczna. Single chcą wybrać najlepszych, chcą mieć pewność, że postawili na topową kandydaturę. Jeśli znalezienie takiego partnera jest trudne, zadowalają się bardziej pragmatycznym podejściem, wchodząc w związki, które pozwalają im częściowo spełnić oczekiwania. Prowadzi to np. do budowania relacji z wieloma partnerami dla zaspokajania odmiennych potrzeb.

Seks bez zobowiązań
Prawdopodobnie największą zmianą kulturową i obyczajową jest oddzielenie sfery seksualnej od uczuciowej. Pomimo życia w pojedynkę, większość singli ma udane życie intymne. Nie potrzebują do tego stałych partnerów, z którymi byliby związani uczuciowo. Potrafią oddzielić te sfery i na przykład z innymi osobami spędzać wolny czas, z innymi dzielić swoje pasje, a z jeszcze innymi wchodzić w relacje natury erotycznej. „Prowadzę życie seksualne z kimś, kogo nie wiem jak określić – z kumplem, z kolegą, nie mam pojęcia. Bardzo mnie pociąga fizycznie i jest między nami chemia, taka fizyczna, dogadujemy się również, ale nie jest to człowiek do związku” – wyznaje Anna, 34 lata. Jeśli w coraz większym stopniu w wyborze potencjalnego partnera istotną rolę odgrywa subiektywnie definiowana atrakcyjność fizyczna i seksualna, to w połączeniu z liberalizacją obyczajowości poznanie partnera wiąże się często przede wszystkim z rozpoczęciem wspólnego życia intymnego. Nie zawsze jednak prowadzi to do budowy silnych więzi, które mogą być podstawą związku. „Mamy świadomość, że nie możemy być razem, spotykamy się tylko, by uprawiać seks. […] Wiemy, że mamy skrajnie odmienne poglądy na temat założenia rodziny i to nie wyjdzie”– opowiada Piotr, 36 lat. Stosunki seksualne mogą być zarówno środkiem w budowie trwałego związku, jak i stanowić oddzielną formę aktywności, niezwiązaną bezpośrednio z poszukiwaniem partnera.

Ostrożni perfekcjoniści
Single i singielki to osoby refleksyjnie podchodzące do wyboru swojej „drugiej połówki”. Poszukują one osób spełniających określone przez nich wymagania, z którymi chcieliby budować wykreowane we własnej wyobraźni związki. Kierują się przede wszystkim autoanalizą swoich oczekiwań. Skoncentrowani na sobie indywidualiści, do wyboru potencjalnego partnera podchodzą podobnie jak do towaru czy usługi. Tym samym coraz bardziej wchodzą w rolę typowego konsumenta, który często w gąszczu ofert nie potrafi zdecydować się na  żadną z nich. Kluczowe powody wyboru życia solo wiążą się z kulturowymi uwarunkowaniami podejmowania indywidualnych decyzji dotyczących sfery intymno-uczuciowej. Poszukiwanie i wybór partnera są z jednej strony determinowane indywidualną postawą, z drugiej natomiast zmieniającymi się możliwościami i warunkami dokonywania wyboru. Single w coraz większym stopniu koncentrują się na swoich potrzebach i zawyżając kryteria oceny partnerów, szukają nieistniejących ideałów. Takie zachowanie upowszechnia się, ponieważ w czasach Internetu wielu osobom wydaje się, że znalezienie perfekcyjnego partnera jest jednak możliwe. Każdy kolejny wybór, jeśli nie odpowiada wszystkim oczekiwaniom, skłania do dalszych poszukiwań, co przy rosnącej tolerancji dla bycia solo i poszerzających się możliwościach atrakcyjnego życia dla singli, sprzyja kontynuowaniu trwania w pojedynkę.

Dr Agnieszka Rychłowska-Niesporek jest kierownikiem szkolenia praktycznego Kolegium Pracowników Służb Społecznych w  Czeladzi.

Źródło: na podstawie badań własnych – pogłębione wywiady socjologiczne prowadzone wśród singli (27-40 lat, wykształcenie wyższe, mieszkańcy miast) w latach 2016-2018
Część 2. w kolejnym numerze Why Story.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here