Sabina Nowosielska – „Mama Prezydent” – Kobieta Charyzmatyczna

0
6371

Chemia, podróże oraz bezwzględny profesjonalizm

Sabina Nowosielska jest nie tylko prezydentem KędzierzynaKoźla od 2014 roku, ale także organizatorką dalekich wypraw i kobietą przedsiębiorczą: menedżerem, działaczką sportową i społeczną. Z siatkarską drużyną Zaksy Kędzierzyn-Koźle zdobyła dwa Puchary Polski. Pozyskała wielomilionowe kontrakty na Dalekim Wschodzie, osobiście prowadząc negocjacje, co ciekawe, niejednokrotnie w pomieszczeniach chronionych kuloodpornymi szybami. Zarządza urzędem miasta jak dochodowym przedsiębiorstwem, a przy tym łączy rolę matki i żony. Jak jej się to udało?

 

PB232983

Czas nauki oraz organizacji wypraw turystycznych

Pierwszym ważnym wyjazdem Sabiny Nowosielskiej była przeprowadzka do Krakowa na czas studiów. – Miała być medycyna, ale wyszła chemia. Później doszła też ceramika – zdradza Sabina Nowosielska, prezydent Kędzierzyna-Koźla. Została wybrana na przewodniczącą roku studenckiego. Przyznaje, że Kraków pokochała od pierwszego wejrzenia. Regularnie podnosiła swoje kwalifikacje, kończąc studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

Już na początku studiów zdała egzamin państwowy na pilota wycieczek krajowych i zagranicznych. W czasach, kiedy mało kto wyjeżdżał z Polski, razem z krakowskim Almaturem organizowała wycieczki na Daleki Wschód i do Ameryki Południowej. Chiny stały się jej ulubionym krajem, chociaż, jak przyznaje, dopiero w ostatnim roku dokładnie je zwiedziła. Przez sześć lat pilotowała w języku angielskim, hiszpańskim i rosyjskim. W międzyczasie została prezesem Akademickiego Klubu Turystyki Pieszej „Wibram”, do którego należeli głównie studenci. Zdając egzaminy w terminach zerowych, mogła sobie pozwolić na organizację i udział w dalekich podróżach. Wspomina, że rezerwacji przelotów musiała dokonywać pół roku przed wyprawą – Były to zupełnie inne czasy… Nie było też kart kredytowych.Musiałam nosić przy sobie po dwa, trzy tysiące dolarów, żeby pokryć wydatki całej grupy – to były wtedy niewyobrażalnie pieniądze – wspomina z nostalgią. – Noclegi trzeba było załatwiać na miejscu, bo nie można było jeszcze dokonywać rezerwacji hotelu przez internet. Trampingi te trwały co najmniej miesiąc, a najczęściej dwa, a ja byłam dla turystów przewodnikiem, opiekunem i organizatorem.

Pani prezydent przyznaje, że współpracowała wtedy z Almaturem i zawsze będzie miała sentyment do jego oddziału krakowskiego, bo tam sporo się nauczyła. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo wiedza zdobyta w tych podróżach oraz znajomość tak różnorodnych kultur przydadzą się jej w dalszym życiu i pracy…

Niezwykłe życie zawodowe

Pracę w dzisiejszej Grupie Azoty rozpoczęła w Zakładach Azotowych Kędzierzyn S.A. w 1991 r. od stanowiska referenta. Następnie awansowała na stanowisko kierownika działu, aż została dyrektorem, potem członkiem zarządu i wiceprezesem. Bardzo szybko zaczęła zajmować się handlem. Podkreśla, że handel to psychologia, dyspozycyjność oraz wiele innych ważnych umiejętności.

DSC 0204

Dzięki swoim podróżom do Azji nawiązała oraz rozwinęła bezpośrednie kontakty handlowe z końcowymi odbiorcami produktów jej przedsiębiorstwa w odległych krajach, jak np. w Chinach czy Korei. W tamtych czasach prowadziło się taką współpracę gospodarczą poprzez Centrale Handlu Zagranicznego. Nie było telefonów komórkowych. Na rozmowę telefoniczną trzeba było się zapisać. – Wraz z koleżanką, która jest teraz prezesem jednej z firm, zaczęłyśmy same kontaktować się z kompetentnymi osobami z zagranicy – opowiada pani prezydent z entuzjazmem. – Z racji doświadczenia zdobytego podczas studenckich podróży do tych krajów wiedziałam już z kim i jak rozmawiać, żeby zachęcić klienta, aby dokonywał zakupów bezpośrednio od nas, a nie przez wiele pośredniczących firm handlowych. Troszczyła się też zawsze o bezpieczeństwo i komfort pracy swoich podwładnych, np. osobiście wybierała dla nich odzież czy rękawice ochronne.

Odpowiadała także za zakup wszystkich surowców, często pracowała po dwanaście godzin dziennie. Na dodatek w 2012 r. poproszono ją, żeby zastąpiła Kazimierza Pietrzyka, który nagle zrezygnował ze stanowiska prezesa klubu siatkarskiego Zaksa KędzierzynKoźle. Lubiła siatkówkę, ale uprawiała ją tylko amatorsko jako młoda

dziewczyna. Teraz miała zarządzać tym męskim klubem przez trzy miesiące. Trwało to w rzeczywistości trzy lata, do momentu wyboru na stanowisko prezydenta. Pędziła z jednego biura do drugiego. Córka uczyła się wtedy do matury i przychodziła na halę sportową z książkami, żeby mieć mamę blisko siebie. Sabina Nowosielska zaczęła zarządzać klubem jak spółką: wprowadziła profesjonalny marketing oraz profesjonalne zarządzanie finansami. – Musiałam w każdej chwili wiedzieć, na ile mnie stać i czy mogę pozwolić sobie na zakup danego siatkarza – opowiada i dodaje z rozbawieniem – Zdarzały mi się jednak śmieszne historie. Na początku trzeba było zakontraktować siatkarzy na kolejny sezon, a ja nie wiedziałam jak. Pytałam zawodników, gdzie się ich kupuje, czy na jakimś portalu? Śmiali się, ale skąd miałam to wtedy wiedzieć? Poinformowali ją, że mają swoich agentów.

Co więcej, z klubu odszedł też trener oraz pracownicy związani z poprzednim prezesem. Z mediów znała trenera Daniela Castellaniego. Napisała do niego smsa, żeby odebrał od niej telefon i zaproponowała pracę trenera w Zaksie. Pomógł jej zakontraktować najlepszych zawodników. W pierwszym roku zostali wicemistrzami Polski, a przez dwa lata z rzędu zdobywali Puchar Polski.

Chociaż początkowo podeszła do klubu typowo profesjonalnie, po prostu biznesowo, to z czasem stali się jak rodzina i nadal te przyjazne relacje trwają. – Zdarza się że dostaję pozdrowienia smsem z podróży siatkarzy – mówi wzruszona. -Teraz niektórzy zwracają się do mnie: „Mamo Prezydencie”.

Zawsze, kiedy coś robi, to na 100%, bo … nie potrafi inaczej

 kedzierzyn

Wkrótce przyszły kolejne wyzwania. W 2014 r. została wybrana najpierw na radną sejmiku opolskiego V kadencji, a później na prezydenta Kędzierzyna-Koźla. Wykorzystała tu również swoje sprawdzone umiejętności i praktyki biznesowe. Po objęciu stanowiska w grudniu, już od stycznia wprowadziła zupełnie inną formę zarządzania spółkami należącymi do miasta. Zamiast raportów rocznych zaczęto przygotowywać również podsumowania miesięczne, co pozwoliło na bieżącą kontrolę wskaźników i natychmiastową reakcję w przypadku problemów. Sabina Nowosielska stawia ponadto na kontakt osobisty z ich prezesami. Spotykając się z nimi regularnie, omawia szczegółowo plany rozwoju czy metody zarządzania. Osobiście korygowała także wydanie informatora miejskiego czy plakatów, opierając się o najlepsze wzorce marketingowe, sprawdzała czy zachowują konieczną spójność dotyczącą np. kolorystyki.

DSC 0797

Powołała także Radę Gospodarczą, zrzeszającą prezesów lokalnych firm, którzy określili m.in. swoje potrzeby związane z zatrudnieniem pracowników w określonych zawodach. Dzięki świetnej współpracy z rektorem Politechniki Opolskiej Markiem Tukiendorfem w Kędzierzynie-Koźlu otwarto w październiku 2016 roku wydział Politechniki Opolskiej dla trzydziestu studentów z profilami systemy biotechniczne i przemysłowe technologie informacyjne, które najbardziej odpowiadały potrzebom przedsiebiorców. – Spotkaliśmy się dosłownie rok wcześniej z rektorem Politechniki Opolskiej i chemia zadziałała od razu – żartuje pani prezydent.

Sabina Nowosielska nie powołała w urzędzie specjalnych doradców, natomiast często konsultuje się z pracownikami, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie. Jeżeli pojawia się jakiś problem czy wyzwanie, to tworzy zespoły robocze, które pracują nad jego rozwiązaniem. Na ich czele stają najczęściej zastępcy prezydenta, w zależności od tematyki. – Zlecam im zadanie, a oni przygotowują koncepcję czy propozycję. To jest moja forma pracy, bo nie znam wszystkich problemów, a to są ludzie, którzy od wielu lat pracują w urzędzie i dysponują odpowiednią wiedzą – przyznaje prezydent Nowosielska.

Jej celem jest, żeby mieszkańcy Kędzierzyna Koźla znaleźli w mieście dobre zatrudnienie, mieszkanie i wypoczynek po pracy. Zanim podejmie decyzje na temat kierunku działań, zawsze najpierw zbiera szczegółowe informacje i odpowiednio przygotowuje plan działania, tak jak np. w przypadku budowy mieszkań komunalnych w ramach programu rządowego. Remontuje się tu także na bieżąco pustostany. W poprzednim roku oddano do użytku ponad sto mieszkań, podobną liczbę planuje się w 2017 r. Został powołany zespół ds. mieszkań komunalnych, który rozważa powołanie spółki, która zdecyduje się na zaciągnięcie kredytu na budowę domów mieszkalnych, a lokatorzy, którzy zechcą skorzystać z takiej oferty, wpłacą ustaloną kwotę. W mieście powstają także budynki należące do prywatnych właścicieli.

Za kadencji pani prezydent udało się ostatecznie pozyskać inwestora, który planuje przeznaczyć na rozwój portu kozielskiego od 300 do 340 mln złotych w przeciągu pięciu – siedmiu lat. Prace rozpoczną się już w pierwszym kwartale 2017 r. Inwestujący w mieście fundusz szwajcarski, o długim doświadczeniu w branży, utworzył spółkę, która przyjęła nazwę Kędzierzyn-Koźle Terminale, czyli KKT.

W 2016 roku hasło miasta brzmiało „Jestem eKKo”. – Piszemy na szarym papierze, prowadzimy bardzo szeroką akcję promującą segregowanie śmieci, powstał też program związany z niską emisją i problemem zanieczyszczenia powietrza – informuje Sabina Nowosielska. Ruszyła akcja: „Przyłącz się do sieci ciepłowniczej”. Miasto posiada własną ekologiczną sieć ciepłowniczą i co roku ją rozszerza.

Dzięki pani prezydent i pani staroście samorząd miejski i powiatowy blisko ze sobą współpracują. Wspólnie jest organizowane w mieście wiele wydarzeń kulturalnych, jak np. koncert charytatywny, w którym wzięły udział osoby publiczne. Sama Sabina Nowosielska zaśpiewała piosenkę Whitney Houston. Zebrane podczas koncertu datki przeznaczono na szkolenia dla pań poszukujących pracy.

DSC 0639

W następnych dwóch latach kadencji pani prezydent chce doprowadzić do pełnej realizacji programu wyborczego, w tym: uruchomienia kompleksu basenów, unowocześnienia szkół, poprawy infrastruktury oraz stworzenia hospicjum.

Zapytana jednak, z czego jest najbardziej dumna, odpowiada, że ze swoich obecnie już dorosłych córek. – Bywało, że czasem wychowywałam je przez telefon. Nie mogłam wysłać swoich zastępców np. do Moskwy, gdzie osobiście negocjowałam warunki zakupu surowców, bez tłumaczy, z prezesami w pomieszczeniach o kuloodpornych ścianach – przyznaje. Pamięta swoją radość, kiedy wróciła po raz pierwszy z takiego spotkania z kontraktem na 120 mln złotych. Nie wiadomo, czy udałoby się jej tyle osiągnąć na polu zawodowym, gdyby nie wsparcie męża, który nauczył się gotować z książki kucharskiej, kiedy dziewczynki nie chciały już jeść jego kotletów schabowych. Pani Sabina twierdzi, że jej mąż to także prawdziwie charyzmatyczny człowiek, bo godził te wszystkie obowiązki z własnym rozwojem zawodowym. Kiedy jednak kończyła pracę, starała się zawsze cały wolny czas poświęcać swojej rodzinie, często wybierając się z nią na piesze wycieczki lub dalsze wyprawy.

– Żeby stać się liderem, trzeba być otwartym na ludzi oraz ich pomysły. Należy z nimi uczciwie rozmawiać. Ważną cechą jest też pracowitość i konsekwencja w realizacji zamierzeń – podsumowuje. – Ważne też, aby być naturalnym i angażować się całą sobą. Ja pracuję na 100% albo wcale – po prostu nie potrafię tak na pół gwizdka.

Beata Sekuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj