Życie to wybory – mówi Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, nominowany do tytułu Lider z powołania

0
3620

 Blisko ludzi

 

 Rozmowa z Krzysztofem Matyjaszczykiem, mistrzem żeglarstwa i od dwóch kadencji prezydentem Częstochowy na temat konieczności osobistych kontaktów z mieszkańcami, rozwoju miasta na polu edukacyjnym oraz przedsiębiorczości, a także jego własnego modelu lidera

 Od lewej: Krzysztof Matyjaszczyk - prezydent Częstochowy i Beata Sekuła red. naczelna Why StoryOd lewej: Krzysztof Matyjaszczyk – prezydent Częstochowy i Beata Sekuła red. naczelna Why Story

Czasami bywa tak, że u niektórych osób ujawniają się pewne cechy lidera już w najmłodszych latach, a inni do tego dojrzewają później. Jak to wyglądało u Pana?

Od wczesnej młodości byłem niespokojnym duchem. Już w podstawówce działałem w samorządzie uczniowskim, potem w szkole średniej. Na studiach w samorządzie studenckim. Byłem członkiem Rady Wydziału oraz Senatu Politechniki. Brałem udział w organizacji różnych przedsięwzięć m.in. juwenalii, festiwali, nocy kabaretowych. Jeszcze później, jakby ciągle mi „było mało”, zacząłem funkcjonować w AZS-ie, zostałem prezesem ds. organizacyjnych, a jeszcze wcześniej byłem komandorem sekcji żeglarskiej klubu uczelnianego AZS, bo akurat moją pasją jest żeglarstwo. Chciałem działać na rzecz innych.

Czasami też wynika to z sytuacji rodzinnej. Miał Pan młodsze rodzeństwo, którym trzeba się było opiekować?

Tak, mam jeszcze młodszego brata, którym czasem trzeba było się zająć. Rodzinnie byłem więc postrzegany jako ten bardziej poważny czy odpowiedzialny, co pewnie przekładało się też na sferę społeczną, środowiskową.

Wracając do tematu szkoły, jest Pan umysłem ścisłym?

Tak, interesowałem się matematyką i fizyką. Z tych przedmiotów zdawałem maturę w Technikum Elektronicznym, co zaowocowało tym, że osiągnąłem całkiem dobre wyniki na Politechnice. Studiowałem na kierunku technologia i organizacja produkcji budowlanej.

Czy udało się wykorzystać tę wiedzę w samorządzie?

Tak. Po studiach miałem okazję pracować w firmie, która była inwestorem zastępczym jednej z dużych inwestycji na terenie Częstochowy i to tam zdobywałem pierwsze doświadczenia zawodowe w tej dziedzinie. Później, gdy byłem zastępcą naczelnika Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej w starostwie powiatowym, odpowiadałem m.in. za wydawanie pozwoleń na budowę. Obecnie, będąc prezydentem, oczywiście wykorzystuję tę wiedzę i doświadczenia, ponieważ na tym stanowisku jest potrzebna dobra orientacja z każdego zakresu samorządowych działań, w tym procesu inwestycyjnego czy dokumentacji budowlanej.

Jaka polityka mieszkaniowa jest prowadzona w Częstochowie?

Nie da się podążać jedną drogą. Trzeba robić wszystko, żeby jak najszybciej i jak najwięcej mieszkań oddać w ręce osób, które tego potrzebują. Każdego roku odzyskujemy, modernizujemy i przekazujemy w obecnych zasobach komunalnych od stu do stu pięćdziesięciu mieszkań tym, którzy na nie oczekują. Oczywiście w naszym mieście budowane są także nowe bloki. W tym roku planujemy ukończyć inwestycję przy ulicy Pułaskiego, przygotowujemy dokumentację realizacji kolejnego budynku . Mamy nadzieję także na to, że otworzą się szersze możliwości w zakresie budownictwa czynszowego na zasadach podobnych, jak w projekcie towarzystw budownictwa społecznego (TBS).

Później skończył Pan także studia podyplomowe związane z zarządzaniem. Jakie korzyści takie studia przyniosły?

Pierwsze studia podyplomowe to była ekonomika i zarządzanie managerskie, czyli jak zarządzać przedsiębiorstwem, żeby sprawnie funkcjonowało. Drugi kierunek to zarządzanie w instytucjach samorządowych, czyli bardziej sprofilowane pod kątem takich instytucji, jak Urząd Miasta oraz jednostki samorządowe. Trzecie, ukończone zupełnie niedawno, to Executive MBA. Uważam, że każde z nich pomogło i dało mi pogląd oraz przygotowanie do funkcjonowania w różnych dziedzinach. Pierwsze dwa kierunki podyplomowe kończyłem, kiedy byłem jeszcze radnym i nie pełniłem jakichś znaczących funkcji, ale wychodziłem z założenia, że to się przyda także w wykonywaniu mandatu radnego oraz w tych obszarach zawodowo-społecznych, którymi w przyszłości będzie mi się dane zajmować.

To musiało wymagać sporego poświęcenia i świetnej organizacji czasu.

 Dokształcanie, jak i praca na rzecz samorządu, zawsze odbywa się trochę kosztem rodziny, znajomych oraz różnych życiowych pasji, ale coś trzeba wybrać. Całe życie to dokonywanie wyborów.

Podobno był Pan mistrzem w żeglarstwie?

Wiele lat temu miałem kilka „akademickich” sukcesów w tym sporcie.

A skąd pasja do sportów wodnych ?

Jako bardzo młody człowiek pojechałem na szkolenie żeglarskie. To była „Szkoła pod Żaglami” Baranowskiego i od razu mnie to „wciągnęło”.

Dlaczego?

Ponieważ żeglarstwo to współpraca w czystej formie, czyli żeby udało się coś zrobić, nie wystarczy jedna osoba, musi działać zespół, którego członkowie sobie ufają, w którym każdy wykonuje w odpowiednim czasie kilka rzeczy… i to musi być w sposób skoordynowany zrealizowane dla osiągnięcia wspólnego celu i bezpiecznego rejsu.

Swoją pasją udało się „zarazić” rodzinę?

Tak, zdarza mi się spędzać czas na żaglówce z rodziną: żoną oraz dziewięcioletnią córką i sześcioletnim synem.

Co Pana zdaniem jest najważniejsze w wykonywaniu funkcji prezydenta miasta?

Relacje międzyludzkie, umiejętność zachowywania się w różnych sytuacjach, komunikacji z innymi. Rozmowy z mieszkańcami i dochodzenie do tego, na czym im zależy oraz czego by oczekiwali. Potem godzenie często różnych interesów i wypracowanie jakichś wspólnych celów, priorytetów. Zbudowanie motywacji, żeby każdy chciał dążyć do wspólnych, a nie tylko partykularnych zamierzeń. W pracy samorządowej ważne jest także tworzenie zespołów zadaniowych, a potem takie kierowanie nimi, aby osiągały wytyczone cele.

Podobno odwiedza Pan mieszkańców w ich domach? To musi wymagać sporo czasu i zaangażowania?

Nie boję się spotkań z mieszkańcami, dlatego angażuję się osobiście np. w promocję budżetu obywatelskiego. Oprócz tego można mnie spotkać na różnych wydarzeniach i imprezach miejskich, gdzie też nie przebywam gdzieś obok, tylko idę zobaczyć jak wygląda od strony publiczności np. koncert naszego częstochowskiego zespołu jazzowego Five O’Clock.

Jazz to Pana ulubiona muzyka?

To zależy. Lubię słuchać polskiej muzyki, a do tego naszego zespołu – ale grającego tradycyjny, amerykański jazz – mam spory sentyment. Są w nim ciekawi muzycy i jak tylko mam możliwość, staram się być na ich koncertach.

Już za nieco ponad miesiąc odbędą się Światowe Dni Młodzieży – jak wyglądają przygotowania do tego wydarzenia?

Trudno powiedzieć o wszystkich szczegółach, zwłaszcza że zajmują się nimi także organizatorzy ze strony kościelnej, rządowej, służby państwowe. My pomagamy w sprawach technicznych i przygotowujemy się na to, że podczas tych wydarzeń może odwiedzić nasze miasto ok. miliona osób, które będą uczestniczyły w obchodach 1050. rocznicy chrztu Polski z udziałem papieża Franciszka. Oczekujemy wizyty Papieża oraz wielu innych zacnych osób. Jako samorząd mamy doświadczenia w organizacji pielgrzymek, ale to będzie dużo większe przedsięwzięcie niż te, do których się przyzwyczailiśmy. W związku z tym oczekujemy na wsparcie ze strony rządu, wojewody, a także na odpowiednie zaangażowanie ze strony wszystkich organizatorów, tak żeby podzielić się obowiązkami, kosztami i wszystkim, co z tym jest związane. Myślę, że wszystkim zależy, aby po prostu jak najlepiej i jak najbezpieczniej przyjąć wszystkich, którzy do nas przyjadą i sprawić, żeby mieli same dobre wspomnienia.

Rozwijają się też Państwo na innych polach – Częstochowa jest znana nie tylko jako miejsce wydarzeń religijnych.

Gdy startowałem w wyborach poprzedniej kadencji to właśnie z hasłem „Częstochowa bardziej akademicko-przemysłowa niż turystyczno-pielgrzymkowa”, bo do tej „turystyczności” i „pielgrzymkowości” naszego miasta to już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Na tak zawężoną strategię rozwoju mogą zgadzać się tylko miasta, które mają po kilka czy kilkanaście tysięcy mieszkańców, a nie 230 tys. jak Częstochowa, w której funkcjonuje kilka uczelni wyższych, wiele zakładów pracy, 26 tys. firm różnego rodzaju i różnej wielkości. Musimy pamiętać o tym, że Częstochowa historycznie to bardzo silny ośrodek przemysłowy i do tych tradycji obecnie nawiązujemy. Tak pierwszej, jak i bieżącej kadencji przyświeca właśnie idea stwarzania dobrego klimatu dla biznesu. Dzięki różnym działaniom wiele inwestycji udało się już zrealizować. Dzisiaj mamy dwie Specjalne Strefy Ekonomiczne, podczas gdy jeszcze trzy lata temu nie mieliśmy ani metra kwadratowego wolnego terenu objętego strefą, który byłby dostępny dla przedsiębiorców, inwestorów. Dzisiaj jest to kilkadziesiąt hektarów, które sukcesywnie są zagospodarowywane.

Którymi inwestycjami możemy się najbardziej pochwalić?

Częstochowa to także miejskie inwestycje, w tym drogowe, jak nowe wiadukty nad DK1 czy też modernizacja DK91w granicach miasta. Zwiększyły one bezpieczeństwo poruszania się po drogach. Warto także wymienić uzbrojenie terenów inwestycyjnych w Specjalnych Strefach Ekonomicznych, budowę nowych dróg dojazdowych do terenów aktywności gospodarczej, poprawę infrastruktury, która dzisiaj otwiera te grunty na potencjalnych inwestorów i wpływa na zadowolenie przedsiębiorców, którzy podjęli tutaj działania gospodarcze.

Z jakich środków były realizowane te przedsięwzięcia?

Wszystkie z tych wymienionych inwestycji albo większość z nich była dofinansowana ze środków europejskich. Dzięki temu był możliwy taki zakres realizacji tych zadań, jaki możemy teraz obserwować w miejskiej przestrzeni. Zdobyte środki unijne i zewnętrzne przeznaczaliśmy także na zakup nowych, ekologicznych autobusów i tramwajów. To są bardzo ważne projekty, bo zapewniają mieszkańcom wygodę i bezpieczeństwo, a także udogodnienia dla osób niepełnosprawnych.

W jaki sposób Miasto dba o osoby starsze i niepełnoprawne?

Osoby niepełnosprawne i seniorzy mogą liczyć w Częstochowie na różnorakie wsparcie. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta na przykład, częstochowscy radni przyjęli uchwałę, dzięki której ci, którzy posiadają aktualną kartę parkingową osoby niepełnosprawnej będą mogli bezpłatnie zostawiać samochód za darmo w całej miejskiej strefie płatnego parkowania. To kolejne udogodnienie dla osób niepełnosprawnych w mieście. Z myślą o seniorach prowadzimy całe cykle różnych działań. Mamy oczywiście karty seniora, przeróżne programy zdrowotne, np. związane z rehabilitacją ruchową, ze szczepieniami, z badaniami w kierunku nowotworów; świetnie działające centrum aktywności seniora. Aż na trzy lata otrzymaliśmy certyfikat „Gmina przyjazna Seniorom”, który zazwyczaj przyznawany jest tylko na rok.

A jak wygląda sytuacja młodzieży? Czy udaje się Państwu zatrzymać młodzież stąd pochodzącą?

Prowadzimy program „Akademicka Częstochowa”, w ramach którego osobiście wraz z moimi zastępcami chodzimy po częstochowskich szkołach, spotykamy się z klasami maturalnymi i przekonujemy ich do tego, żeby – po pierwsze – chcieli studiować, a po drugie, żeby wybrali którąś z częstochowskich uczelni. Prawda jest taka, że młodzi ludzie chcą często po prostu „urwać” się z domu i przeżyć okres studiów gdzieś z dala od „parasola” rodzinnego, z drugiej strony my też mamy szansę na ludzi z innych ośrodków, jeżeli będziemy mieli czym zachęcić do studiowania u nas. Jako miasto współpracujemy m.in. z częstochowskim biznesem i z uczelniami w sprawie takiego profilowania kierunków kształcenia, żeby ci, którzy je skończą, mieli w Częstochowie zapewnioną pracę.

Które uczelnie Pana zdaniem dają największą pewność zatrudnienia?

Najszerzej i najlepiej współpracuje się nam z dwoma państwowymi uczelniami, czyli Politechniką Częstochowską i Akademią im. Jana Długosza. Uczelnie te korzystają z naszych miejskich grantów na zakupy wyposażenia do pracowni, na różne formy współpracy. Szczególnie dobrze ta współpraca układa się z uczelniami, które mają już podpisane jakieś listy intencyjne z biznesem. Na przykład mamy w Częstochowie firmę, która zatrudnia prawie 5 tys. ludzi. To TRW z Centrum Usług Finansowych, przez które „przechodzi” 60 czy 70% całej księgowości europejskiej części koncern. Jeśli władze tej firmy mówią „Potrzebujemy ludzi, którzy będą przygotowani do pracy w naszym Centrum Usług Finansowych”, czyli ludzi znających języki i dysponujących znajomością księgowości i określonych programów komputerowych, na których będą pracować, a jednocześnie Politechnika otwiera kierunek Centra Usług Wspólnych i potrzebuje dofinansowania do zakupu programu SAP, to mówimy „Dobrze, my kupimy ten program i przeszkolimy Waszych nauczycieli, po to żeby ludzie, którzy skończą szkołę, mieli dodatkową umiejętność w zakresie, który jest potrzebny na rynku pracy, u określonego pracodawcy”. Dzięki tego typu działaniom chcemy stworzyć dla naszych mieszkańców dobre warunki do nauki, pracy i spędzania wolnego czasu.

Które cechy, Pana zdaniem, najbardziej przydają się liderom?

Normalne podejście do ludzi i kontakt z nimi. To jest bardzo ważne, żeby ktoś taki jak prezydent miasta był blisko ludzi i mógł z nimi rozmawiać oraz znać ich potrzeby.

Jakim wyzwaniom musiał Pan stawić czoła w ciągu tych sześciu lat urzędowania?

Jak zostawałem prezydentem to wszystko chciałem zrobić szybko: zmienić, poprawić, zreformować, tak, żeby od następnego dnia już było dobrze. Okazało się, że są różne bariery i ograniczenia prawno-finansowe, które nie zawsze pozwalają wybrać optymalne – z punktu widzenia władz miasta – rozwiązanie. Jak ktoś mnie pyta, co mi się nie udało, to mówię, że chciałbym dokonać więcej takich zmian, aby działania samorządu były elastyczne i skuteczne, zawsze odpowiadały potrzebom chwili.

Czyli cierpliwość jest też bardzo ważna?

Trzeba obrać dobry kierunek i podążać ku niemu wytrwale, cierpliwie i konsekwentnie….

A plany i marzenia związane z rozwojem miasta?

Jak najlepsze wykorzystanie pieniędzy z Unii Europejskiej w tym okresie programowania, który jest jeszcze praktycznie przed nami, bo to już ostatnia szansa na takie pieniądze z Unii. Czas do 2020 roku jest bardzo ważny dla rozwoju miasta, dlatego staraliśmy się jak najlepiej przygotować do pozyskania środków na kluczowe dla nas inwestycje.

W jakich dziedzinach?

To jest wypadkowa ambitnych planów, możliwości i tego, w jakich obszarach ulokowane zostały środki unijne „do wzięcia”. Chcemy realizować m.in. projekt termomodernizacyjny placówek oświatowych, inwestować nadal w nowoczesny transport zbiorowy, modernizację linii tramwajowej, centra przesiadkowe, rewitalizację Starego Rynku. Jeżeli chodzi o drogi w grę wchodzą duże inwestycje. Mamy już przyznane środki na rozbudowę i przebudowę Drogi Wojewódzkiej 908 w granicach miasta, liczymy też na możliwość przebudowy ulic Głównej-Przejazdowej oraz odcinka DK-1 w obrębie Częstochowy. Naszym strategicznym celem jest połączenie terenów inwestycyjnych z planowanymi węzłami autostrady A1.

Jeśli chodzi o Strefę Ekonomiczną, czy są jakieś firmy, które szczególnie chcieliby Państwo do siebie przyciągnąć?

Mocno rozwija się u nas branża automotive, ale w strefach inwestują firmy z różnych gałęzi gospodarki. Wszystkie staramy się wspierać i promować. Chcemy jak najlepiej zagospodarować tereny inwestycyjne, które są w mieście. Mamy właściwie trzy kompleksy działek inwestycyjnych, prowadzone przez dwie specjalne strefy ekonomiczne. Część z nich jest już zagospodarowana, bo dziesięć firm jest już po przetargach lub buduje. W ostatnim dniach oddawana była już jedna z inwestycji. W ogóle czerwiec jest dobrym miesiącem, bo wiele firm albo kończy swoje prace, albo je zaczyna. Widać ruchy w obu strefach. My jako miasto staramy się ściśle współpracować z kolejnymi firmami, przedstawiać warunki, wspierać proces inwestycyjny, aby przedsiębiorcy chcieli się u nas lokować, rozwijać, zatrudniać ludzi.

A jakie ma Pan plany prywatne?

Raz do roku chciałbym wybierać się na żagle i prawie udaje mi się ten plan zrealizować. Najczęściej jest czas na Mazury, rzadziej na jakiś dalszy rejs np. po Morzu Śródziemnym. Poza tym tak jak dla wszystkich – ważne jest znalezienie czasu na spotkania w gronie rodziny i przyjaciół.

Mateusz Herman

Beata Sekuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj