Nie ma rzeczy niemożliwych

0
35

Rozmowa z dr Joanną Sokołowską-Czarnecką – dyrektorem Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 16 w Gliwicach – o zamiłowaniu do pracy w szkole, umiejętności zjednywania zespołu, a także o skutecznej realizacji trudnych planów. Pani dyrektor właśnie została nominowana do tytułu Kobiety Charyzmatycznej.

Czy urodziłaś się Kobietą Charyzmatyczną?

Hmm, raczej nie. W szkole nie pełniłam funkcji przewodniczącej, nie zabiegałam o takie role, ale od zawsze interesowały mnie sprawy społeczne. Jako nastolatka dołączyłam do „Wspólnoty Burego Misia”, wspierającej osoby z niepełnosprawnościami. Organizowaliśmy wakacyjne obozy, a z czasem zostałam ich komendantką, a potem liderką gliwickiej wspólnoty. To doświadczenie nauczyło mnie odpowiedzialności, współpracy i empatii. Zrozumiałam też, jak ważne są relacje i uważność na drugiego człowieka.

Po studiach rozpoczęłam pracę jako nauczycielka języka polskiego, jednocześnie angażując uczniów w działania społeczne i artystyczne. Przygotowywaliśmy przedstawienia dla lokalnej społeczności, m.in. jasełka czy spektakle w domach pomocy społecznej. Wierzę, że teatr rozwija wrażliwość i kreatywność. Efektem tych wcześniejszych aktywności są organizowane przez szkołę dwa razy w roku Przeglądy Szkolnych Inscenizacji Teatralnych „Perypetie”. Edycja jesienna ma charakter improwizacji, a na przegląd majowy uczniowie przygotowują krótkie przedstawienia. Konkurs ma charakter ogólnomiejski.

Czyli od lat młodzieńczych towarzyszy Ci pasja tworzenia, kreowania?

Tak. Ukończyłam szkołę muzyczną, lubiłam malować, kocham teatr. Prowadziłam koła teatralne, współpracowałam z uczelniami i angażowałam młodzież w projekty artystyczne. Te doświadczenia wpłynęły na mój sposób pracy z uczniami – stawiam na rozwój ich kreatywności i otwartości.

Charyzma lat młodzieńczych przełożyła się na dorosłość?

Tak. Od dziecka chciałam być nauczycielką. Najpierw poważnie myślałam o zdobyciu kwalifikacji nauczyciela matematyki, ale później obejrzałam „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” i wybrałam inną rolę, nie zero-jedynkową matematykę, a język polski, który daje możliwości własnych interpretacji i rozważań, a przede wszystkim nawiązania linii porozumienia z uczniami. Po skończeniu studiów rozpoczęłam pracę w szkole i byłam przekonana, że zarażę młodych ludzi swoją pasją do języka polskiego, przekonam, by dobrze się uczyli i dużo czytali. Chciałam, by wyczuwali w sobie podmiotowość, ale także odpowiedzialność i możliwość działania w różnym zakresie… szybko jednak zorientowałam się, że najważniejsze jest zbudowanie relacji.

Uzyskałaś także tytuł doktora.

Tak, doktorat miał być naturalną kontynuacją studiów, ale zaraz po studiach nie zdecydowałam się na niego, ponieważ musiałam przygotować obóz z dziećmi niepełnosprawnymi, a wtedy to było mój priorytet. W kolejnym roku zapisałam się na studia doktoranckie, ale jednak ten projekt musiał poczekać prawie 20 lat… Napisałam finalnie pracę doktorską na temat bliskich kobiet Czesława Miłosza pod kierunkiem profesora dr. hab. Marka Bernackiego, uznanego miłoszologa i z sukcesem obroniłam ją niedawno, bo dwa lata temu, w Uniwersytecie Bielsko-Bialskim.

Z jakimi wyzwaniami mierzy się dziś szkoła?

Podobnie jak wiele placówek, mierzymy się z problemami współczesności: samotnością dzieci, trudnościami rodzinnymi czy kryzysami psychicznymi. Wyzwaniem jest też dostęp do specjalistów, np. psychologów. Dlatego rozwijam własne kompetencje – kształcę się w nurcie Porozumienia bez Przemocy, ukończyłam studia z coachingu i rozważam dalsze szkolenia.

Czym teraz zajmujesz się oprócz pracy w szkole?

Przede wszystkim pracą w szkole, choć zdarza mi się również prowadzić szkolenia dla nauczycieli i dzielić się swoim doświadczeniem. Współpracuję także z wydawnictwem Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego, gdzie publikuję teksty o charakterze felietonowym – pokazujące praktyczne spojrzenie na zmiany w edukacji i to, że są one naprawdę możliwe. Dużo czasu poświęcam również na własny rozwój, szczególnie w obszarze komunikacji – kształcę się w nurcie Porozumienia bez Przemocy (NVC) oraz Process Communication Model (PCM).

Wyjeżdżam też na szkolenia zagraniczne. Ważnym doświadczeniem był dla mnie udział w projekcie Erasmus+ i wyjazd do Portugalii, gdzie poznałam metody pracy projektowej. Po powrocie postanowiłam wdrożyć je w naszej szkole. Początkowo pomysł budził pewne wątpliwości, jednak dziś, po dwóch latach, z powodzeniem realizujemy projekty międzyprzedmiotowe. Uczniowie prezentują efekty swojej pracy na forum szkoły, co znacząco wpływa na ich rozwój i pewność siebie.

Jak wygląda społeczność szkolna?

Zatrudniamy około 100 osób, w tym blisko 70 nauczycieli. Opiekujemy się ponad 550 dziećmi. Tworzymy zgrany zespół, który nie boi się wyzwań i szuka najlepszych rozwiązań.

Prowadzicie zajęcia fizyczne?

Stawiamy na różnorodność: zajęcia sportowe, warsztaty rękodzielnicze, stolarskie, ogrodnicze czy planowane ceramiczne. W przedszkolu realizujemy projekty z zakresu matematyki, robotyki i ekologii. Korzystamy ze środków unijnych i programów międzynarodowych, które wspierają rozwój uczniów i nauczycieli.

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Oprócz wcześniejszych osiągnięć moją szczególną dumą jest patron naszej szkoły – Tadeusz Różewicz. Byłam przekonana, że społeczność szkolna potrzebuje autorytetu, z którym będzie mogła się utożsamiać. Pomyślałam, że idealnym wyborem byłby właśnie ten poeta, związany z naszą okolicą. Początkowo niewielu wierzyło, że uda się zrealizować ten pomysł. Napisałam do synowej poety, Małgorzaty Różewicz, która odpowiedziała z życzliwością, kierując mnie do swojej córki Julii, zajmującej się prawami autorskimi. Proces uzyskania zgody nie był prosty – sam poeta podchodził do tego typu inicjatyw z dystansem – jednak ostatecznie zakończył się sukcesem. To był dla mnie moment ogromnej radości. W tym roku obchodzimy już piątą rocznicę nadania imienia. Patron nie jest dla nas postacią symboliczną – uczniowie dbają o grób matki poety, znajdujący się na pobliskim cmentarzu. Co roku organizujemy także „Herbatkę u Tadka”, połączoną z międzyszkolnym konkursem plastycznym. Zdarzają się również piękne, nieoczekiwane gesty – niedawno rzeźbiarz Jarosław Jasiński podarował szkole gipsowe popiersie poety, które dodatkowo wzmacnia jego obecność w naszej przestrzeni.

Jakie masz plany na najbliższy czas?

Chcę rozwijać działania edukacyjne oparte na metodzie Montessori, Kids’ Skills wzmacniać kompetencje społeczne uczniów i pozyskiwać kolejne środki na rozwój szkoły. Planuję także dalszy rozwój osobisty w obszarze psychologii.

Jak spędzasz wolny czas?

Przede wszystkim z rodziną i przyjaciółmi. Lubię aktywność fizyczną, wyjazdy w góry, morze, jogę i czytanie. Ważne miejsce zajmuje też muzyka – szczególnie muzyka Chopina. Czekam zawsze z niecierpliwością na Konkurs Chopinowski, który ładuje moje baterie na kolejne lata.

Czego Ci zatem życzyć?

Wytrwałości, energii i niegasnącej wiary w ludzi. Mam wiele planów i chciałabym nadal realizować je z taką samą pasją i zaangażowaniem.

Wojciech Skowroński
Beata Sekuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj