Architektka z sercem hotelarza

0
88
Anna Stokłosa, architektka z akredytacją RIBA, ekspertka Wellness & SPA oraz liderka pionierskiego projektu certyfikacji hoteli w Polskim Stowarzyszeniu Neuroarchitektury.

Rozmowa z Anną Stokłosą, architektką i współzałożycielką Polskiego Stowarzyszenia Neuroarchitektury, m.in. o podróży dookoła świata, o pracy w biurze projektowym w  Australii, o 25 latach doświadczenia w branży hotelarskiej oraz wpływie przestrzeni na zdrowie i emocje.

Aniu, jesteś architektką z pełnymi uprawnieniami projektowymi i prestiżową, międzynarodową akredytacją RIBA (Royal Institute of British Architects). Przez ćwierć wieku wspólnie z siostrami prowadziłaś rodzinny hotel, stworzyłaś Leśne Spa, a dziś współtworzysz Polskie Stowarzyszenie Neuroarchitektury. Skąd w Tobie ta pasja do odkrywania nowych horyzontów i jak ta perspektywa przełożyła się na Twoje obecne podejście do przestrzeni?

Zacznę od tego, że podróże od zawsze były moją wielką pasją i najpiękniejszą formą doświadczania świata. Moja dawna podróż dookoła świata, podobnie jak wcześniejsze kroki w Australii czy późniejsze wyprawy, były dla mnie przede wszystkim lekcją głębokiej uważności. Uczyły mnie chłonięcia otoczenia wszystkimi zmysłami oraz obserwowania, jak intuicyjne i uniwersalne są ludzkie reakcje na architekturę, naturę i klimat różnych miejsc.

Tę wyostrzoną wrażliwość na ludzkie potrzeby i detale przyniosłam ze sobą do branży hospitality, w której spędziłam 25 lat. Współprowadząc rodzinny hotel i strefę Wellness & SPA, z pierwszej ręki obserwowałam, jak potężny, podświadomy wpływ ma przestrzeń na emocje, poziom stresu i układ nerwowy gości. Architektura nigdy nie była dla mnie wyłącznie kwestią techniki czy estetyki. Dzisiaj, dzięki twardym badaniom naukowym, wiemy już na pewno, że środowisko zbudowane realnie modyfikuje naszą biologię. Spędzamy w pomieszczeniach ponad 90% swojego czasu. Każde wnętrze, jakość światła czy parametry akustyczne bezpośrednio stymulują neuroplastyczność naszego mózgu. Mogą one wpędzać nas w przewlekły stres albo, jeśli projektujemy je świadomie, wspierać nasz dobrostan, chronić zdrowie i ułatwiać głęboką regenerację. Moje dzisiejsze zaangażowanie w Stowarzyszeniu to po prostu naturalna fuzja tych globalnych obserwacji, pasji projektowej i biznesowego doświadczenia.

materiału. Architekt Anna Stokłosa w inspirującej rozmowie o neuroarchitekturze i nowej erze gościnności z Beatą Sekułą, redaktorką magazynu „Why Story”.

Inwencja projektowa wymaga szerokich horyzontów. Swoje pierwsze poważne kroki zawodowe stawiałaś w Australii. Jak tamtejsza szkoła wpłynęła na Twoje obecne podejście?

To był absolutnie kluczowy moment, który ukształtował mój warsztat. Pracowałam w Canberrze w biurze zajmującym się innowacyjnym projektowaniem Strine Environments / Strine Design u boku wybitnego i niezwykle cenionego architekta, Rica Butta. Przyjechałam z Polski, będąc jak większość architektów u nas przyzwyczajona do intensywnej pracy ponad siły. Na miejscu zderzyłam się z zupełnie innym podejściem, które całkowicie przewartościowało moje nawyki.

Ric nauczył mnie żelaznej higieny pracy twórczej. Obowiązywała u nas profesjonalna zasada, że po 4 godzinach intensywnego projektowania trzeba było bezwzględnie odejść od komputera, odpocząć i oczyścić umysł. Chodziło o to, by zachować pełną kreatywność i świeżość. Zrozumiałam wtedy, że zmęczony, przebodźcowany mózg po prostu nie stworzy przestrzeni, która ma dobrze służyć człowiekowi.

Co ciekawe, już w tamtych czasach pracownia zatrudniała na stałe dedykowanego architekta kolorów. Dla mnie, osoby, która od zawsze kochała malarstwo i operowanie barwą, było to niesamowite doświadczenie. Obserwując jego pracę, uświadomiłam sobie, jak potężną, naukową i sensoryczną rolę odgrywa psychologia barw w kształtowaniu wnętrza oraz w podświadomych emocjach użytkownika.

Australia to piękny kraj. Miałaś tam świetne perspektywy zawodowe, dobrą pracę i przyjaciół, a jednak zdecydowałaś się na powrót do Polski. Dlaczego podjęłaś taką decyzję?

No tak… To właściwie nie była zaplanowana decyzja, a nagły zwrot akcji. W Australii spędziłam wspaniały czas, ale zawsze byłam bardzo silnie związana z rodziną. Kiedy przyleciałam do Polski i nie byłam jeszcze do końca pewna, czy wracam na stałe, los zdecydował za mnie. Dokładnie w dniu mojego przyjazdu mój tata miał zawał serca. To przeważyło szalę – wiedziałam, że muszę zostać.

Mieliśmy pokrewny zawód, więc by wesprzeć tatę szybko weszłam w jego obowiązki. Z czasem wspólnie rozbudowaliśmy nasz rodzinny hotel, w którym stworzyłam autorskie Leśne SPA i tak w naturalny sposób stałam się również hotelarzem. Nie chciałam jednak odpuści projektowania i długi czas równolegle prowadziłam swoje studio architektoniczne, bo ta pasja zawsze tliła się we mnie najmocniej.

Każde wnętrze, jakość światła czy parametry akustyczne bezpośrednio stymulują neuroplastyczność naszego mózgu. Mogą one wpędzać nas w przewlekły stres albo, wspierać nasz dobrostan, chronić zdrowie i ułatwiać głęboką regenerację _ uważa Anna Stokłosa. Na zdjęciu SPA w krakowskim Hotelu Leśne SPA

Twoja ścieżka zawodowa to niezwykle bogata i wielowątkowa mozaika. Zaczynałaś w Australii, zdobywałaś również doświadczenie w urzędzie architektury, prowadziłaś autorskie studio projektowe, a przez ostatnie 25 lat wspólnie z siostrami zarządzałaś rodzinnym hotelem Wellness & SPA. Jak te wszystkie, z pozoru różne światy doprowadziły Cię do punktu, w którym jesteś dzisiaj?

Wszystkie te kropki połączyły się w jedną, spójną całość niecały rok temu, a kluczowe okazało się spotkanie z niezwykłą osobą. Neuroarchitekturą zaraziła mnie Sylwia Szcześniak, założycielka pracowni Wnętrze To Sztuka, neuroposzukiwaczka oraz mentorka Akademii WTS. To z jej pasji, wizji oraz niesamowitej energii narodziło się Polskie Stowarzyszenie Neuroarchitektury, którego mam zaszczyt być współzałożycielką.

Moja droga to ewolucja od czystej techniki do człowieka. Praca w urzędzie dała mi doskonałą znajomość procedur prawnych, własne studio – wolność kreacji, a ćwierć wieku w hotelu – głębokie, biznesowe i operacyjne zrozumienie branży HoReCa od podszewki.

Kiedy spotkałam Sylwię, poczułam, że całe moje wieloletnie doświadczenie architektoniczne i hotelarskie było przygotowaniem do wdrożenia zupełnie nowej jakości na polskim rynku hospitality. Sylwia uświadomiła mi, że nadszedł czas, aby przestać traktować dobrostan jako luksusowy dodatek. Zrozumiałam, że łącząc nasze siły, wiedzę i pasję, możemy realnie zmieniać polską przestrzeń. Wspólnie udowadniamy, że świadome, neuroarchitektoniczne projektowanie wnętrz to nie chwilowa rynkowa moda, ale fundamentalne prawo każdego człowieka do zdrowia, spokoju i regeneracji.

Wspomniałaś o nowej jakości na rynku hospitality. Opowiedz więcej o tym projekcie. Słyszałam, że przygotowujesz pionierskie standardy dla hoteli.

Jako liderka tego projektu z ramienia PSN, z wielką dumą pracuję nad pionierskim wprowadzeniem na rynek specjalnego znaku jakości oraz certyfikacji dla sektora hospitality. Doskonale znam hotelową rzeczywistość, rygor operacyjny i twardą rentowność, dlatego nasz proces nie polega na zmuszaniu do kosztownych remontów. Wręcz przeciwnie. W procesie weryfikacji audytujemy istniejącą przestrzeń hotelową pod kątem neuronauki. Sprawdzamy m.in. parametry oświetlenia cyrkadialnego, które regulują naturalny rytm dobowy i sen gości, zaawansowaną akustykę eliminującą męczące szumy oraz właściwy dobór biomorficznych form, faktur i zapachów stymulujących zmysły w pozytywny sposób.
Wskazujemy hotelarzom mądre, często punktowe i nisko kosztowe zmiany optymalizacyjne, które mogą wprowadzić, by realnie podnieść komfort pobytu. Dzięki temu obiekt zyskuje potężny, unikalny argument sprzedażowy i może dać swojemu klientowi certyfikowaną gwarancję: „U nas Twój układ nerwowy naprawdę odpocznie”. Taki znak jakości to dla hoteli prestiż i unikalna przewaga konkurencyjna na rynku w odpowiedzi na potrzeby współczesnego, przebodźcowanego człowieka

Neuro Design Forum to pierwsze takie wydarzenie w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej, które połączyło świat designu z twardą nauką. Pokazaliśmy tam realne zastosowanie neuronauk w praktyce projektowej.

Wasze plany nie kończą się jednak na hotelarstwie. Serce Stowarzyszenia bije bardzo mocno w stronę działań prospołecznych. Opowiesz o Waszym zaangażowaniu w obszar medyczny?

To pierwszy w Polsce tak duży, interdyscyplinarny projekt społeczny neuroarchitektury dla opieki zdrowotnej, rozwijany pod hasłem „Wnętrzarze dla szpitali”. Badania naukowe, m.in. prof. Rogera Ulricha, bezwzględnie dowodzą, że odpowiednie otoczenie przyspiesza proces leczenia, zmniejsza zapotrzebowanie na leki przeciwbólowe i znacząco redukuje stres hospitalizacji. Odzew branży na naszą inicjatywę jest niesamowity, do naszej sieci pro bono dołączyło już ponad 50 projektantów z całego kraju i zagranicy!
Na start koncentrujemy się na oddziałach onkologii dziecięcej, projektując sale pobytu dziennego, korytarze, przestrzenie wspólne i strefy dla rodziców. Nasze działania opieramy na wellbeing design oraz evidence-based design, czyli projektowaniu opartym na twardych dowodach naukowych. Tworzymy sensoryczne środowisko, które da dzieciom poczucie bezpieczeństwa, rodzicom chwilę wytchnienia i oddechu, a personelowi medycznemu mniej obciążające warunki pracy. Chcemy udowodnić, że architektura ma moc wspierania leczenia tam, gdzie ludzki stres jest największy.

Za Wami pierwsze, przełomowe wydarzenie: Neuro Design Forum w Bibliotece Narodowej. Jaki był jego cel?

Neuro Design Forum to pierwsze takie wydarzenie w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej, które połączyło świat designu z twardą nauką. Pokazaliśmy tam realne zastosowanie neuronauk w praktyce projektowej. Uczestnicy mieli dostęp do strefy wykładowej, ekspozycyjnej z wyselekcjonowanymi produktami, a nawet strefy pomiarowej parametrów wnętrza czy specjalnej instalacji neurorelaksu. To był jasny manifest: rok 2026 został ogłoszony Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej, a odpowiednio zaprojektowana przestrzeń to strategiczne narzędzie wspierające zdrowie fizyczne i psychiczne.

Każdy swój dzień zaczynam od porannego spaceru o 6 rano z moim najukochańszym psem Koko. Ten nasz stały rytuał to dla mojego mózgu najwspanialszy, naturalny reset…

Pracujesz bardzo intensywnie, rozwijasz nowe projekty. Jak osobiście dbasz o tę wspomnianą świeżość umysłu i własny dobrostan?

Każdy swój dzień zaczynam od porannego spaceru o 6 rano z moim najukochańszym psem Koko. Ten nasz stały, poranny rytuał w ciszy budzącego się dnia to dla mojego mózgu najwspanialszy, naturalny reset i moment na złapanie balansu, zanim ruszę w wir codziennych obowiązków.

Moją absolutną, najgłębszą miłością i osobistym źródłem siły pozostaje las. To tam, wśród drzew, odnajduję najczystszą formę biofilii. Zapach ściółki, naturalna cisza i zielone fraktale natychmiastowo koją mój układ nerwowy. Wolny czas spędzam w zaciszu leśnej przyrody, gdzie medytuję, ćwiczę jogę oraz namiętnie maluję. Moja pasja do malowania sztalugowego i zabawy kolorem to dla mnie najwspanialsza, sensoryczna forma relaksu. Przenoszenie barw natury na płótno pozwala mi wejść w stan tak zwanego głębokiego flow, w którym mój mózg całkowicie odpoczywa od codziennego pędu i technologii. Malarstwo to dla mnie nie tylko kreacja, ale osobista autoterapia kolorami.

Na nartach w Bieszczadach

Moim żywiołem są też góry i woda, dlatego każdą wolną chwilę staram się wykorzystywać aktywnie. Zimą namiętnie jeżdżę na nartach – prędkość, rześkość mroźnego powietrza i lodu dają mi niesamowitą energię. Bardzo cenię sobie też skiturowe i górskie wyprawy z przyjaciółmi. Latem z kolei zamieniam narty na deskę SUP i uciekam nad urocze Jezioro Rożnowskie. Kontakt z taflą wody, balansowanie na desce i cisza natury to dla mnie najlepsza forma uważności w ruchu, która w neuronauce jest bezpośrednio łączona z kojącym mózg efektem Blue Mind. Wyciszam wtedy cały świat, ładuję wewnętrzne baterie i wracam do działań.

Beata Sekuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj