Wszyscy jesteśmy odkrywcami – mówi Barbara Stępień, założycielka wydawnictwa „Drzewo Babel”, wyróżniona tytułem Lider z powołania

0
3807

Każda książka jest wyzwaniem

Wydawnictwo „Drzewo Babel” powstało 22 maja 1995 roku. Z okazji dwudziestolecia wydania pierwszej książki – kultowego „Alchemika” Paula Coelho, jego właścicielka – Barbara Stępień – zorganizowała konkurs „Nagroda Alchemika”. Jego celem było odkrycie niezwykłych ludzi, którzy podobnie jak Santiago, bohater powieści, nie bali się sięgnąć po swoje marzenia. Drzewo zapuściło korzenie i rośnie. Do tej pory wydało sześćdziesiąt tytułów i współpracuje z około trzydziestoma autorami z Polski i zagranicy.

 Pasja, wytrwałość, entuzjazm

O tym, by zostać wydawcą Pani Barbara marzyła zawsze. Nigdy jednak nie poprzestawała na marzeniach, lecz z determinacją dążyła do ich spełnienia. Zanim osiągnęła sukces na rynku wydawniczym długo szukała swojej drogi. Studiowała psychologię, medycynę i informatykę. Podróżowała – ciekawa świata, ludzi i innych kultur. Zwiedziła sporą część Europy, Azji i Ameryki Północnej i Środkowej – Ekwador, Liban, Kubę, Syrię, Mongolię, Izrael oraz Wyspy Zielonego Przylądka. Na dłużej zatrzymała się w Paryżu pracując jako opiekunka do dzieci, w rozgłośni radiowej, w antykwariacie, w biurze podróży i w wielkiej korporacji.

„Alchemika” dostała w 1995 roku w prezencie od przyjaciela. Jedna noc z książką zadecydowała o tym, co będzie robić dalej. Postanowiła wrócić do Polski, założyć wydawnictwo i wydać powieść, która od początku była jej bliska. – „Alchemik” stał się dla mnie książką niezwykłą, dlatego postanowiłam go wydać. Nie myślałam o zyskach ze sprzedaży. Chciałam jedynie, by historię Santiago poznali czytelnicy nad Wisłą – opowiada Barbara Stępień.

Z autorem książki – Paulo Coelho – po raz pierwszy spotkała się w marcu 1995 roku w jednym z paryskich hoteli. Jej pasja, wrażliwość i ogromny entuzjazm zafascynowały pisarza. Z miejsca zdobyła jego sympatię i choć brzmi to nieprawdopodobnie, mimo braku doświadczenia i odpowiednich środków finansowych, od razu otrzymała prawa do wydania „Alchemika” w Polsce. Wcześniej nie udało się to dwóm znanym już na rynku wydawnictwom, które starały się o prawa autorskie już od roku. Powieść została napisana w 1988 roku jako druga pozycja w dorobku autora. Znana była w kilkunastu krajach. Brazylijski wydawca „Alchemika” po sprzedaniu około trzystu egzemplarzy, zrezygnował ze współpracy z Coelho.Upór i desperacja pisarza skłoniły go do znalezienia innego wydawcy, któremu udało się sprzedać dwa miliony egzemplarzy powieści.

Musiało upłynąć trochę czasu zanim „Alchemika pokochali polscy czytelnicy – przez pierwsze dwa lata udało się sprzedać pięć tysięcy egzemplarzy. Jednak po upływie kolejnych sześciu miesięcy zainteresowanie książką ogromnie wzrosło. Sukces tej powieści stał się największym wydarzeniem na polskim rynku księgarskim ostatnich lat, a Pani Basia dzięki swojej wytrwałości i wierze stała się kobietą sukcesu. – Zmierzenie się z rynkiem i wydanie pierwszej książki było dla mnie ogromnym wyzwaniem. „Alchemik” nie odniósł międzynarodowego sukcesu przez sześć lat, dlatego musiałam cały czas wierzyć, że w którymś momencie ludzie docenią tę książkę. Czekałam, ale nigdy nie zwątpiłam, wiedziałam, że to tylko kwestia czasu – relacjonuje założycielka „Drzewa Babel”.

Praca w wydawnictwie

Pani Barbara twierdzi, że wydając książki spłaca pewien dług. W dzieciństwie, kiedy poważnie zachorowała lektury bardzo jej pomogły. Decyzję o wydaniu „Alchemika” wiele osób uznało za szaloną, a założenie wydawnictwa z góry skazano na niepowodzenie. Nie zważając jednak na życzliwe porady robiła swoje – chciała odkrywać i dzielić się tym z ludźmi. – My, wydawcy, jesteśmy takimi listonoszami. Jeden człowiek pisze do drugiego, a wydawca jest kimś, kto ten list przekazuje w dobre ręce – podkreśla.

Każdą wydaną książkę traktuje indywidualnie i każdą – niczym matka gromadki dzieci – kocha jednakowo. Nie wyróżnia, nie faworyzuje, jest dumna ze wszystkich, bez względu na liczbę sprzedanych egzemplarzy. – Właściwie każdą z nich uwielbiam. Nie wszystkie książki są przez czytelników tak bardzo kochane jak „Alchemik”, ale nawet kiedy dana pozycja trafi tylko do stu osób, to i tak się cieszę, że mogłam się tym podzielić – zdradza.

Pani Basia stawia na raczej na jakość niż na ilość. Uważa, że osiągnęła sukces dlatego, że wydaje niewiele książek. Można się wtedy na każdej skupić, poświęcić tyle czasu, ile tego wymaga. Być może dlatego też przyznaje, że nie przepada za targami książek, a z autorami lubi kontakt osobisty, w cztery oczy. – Każda książka jest wyzwaniem. Ma swojego autora, kogoś kto ją stworzył, włożył w nią swoje emocje. Za każdym razem obcujemy z inną wrażliwością. To tak jakbyśmy kręcili film albo spektakl, każda książka jest takim oddzielnym bytem, który ma swoją dynamikę, gdzie jest trochę stresu, trochę radości, trochę niepowodzeń, trochę przeszkód mniejszych lub większych – opowiada Pani Basia.

Pisarzy odnajduje różnymi drogami. Czasem poprzez targi, czasem przez agencje literackie, a niekiedy nawet przez przyjaciół. Przyznaje, że nie czyta wszystkiego, robi jedynie selekcję. Przyznaje, że obecnie dużo ludzi pisze, ale nie wszystko niestety można wydać. Podkreśla, że książka nie może być jedynie wysypem słów. – Pisanie to najbardziej demokratycznie medium, nie wymagające właściwie żadnych środków. Obecnie coraz częściej książka jest sposobem wyrażenia siebie, pewną formą ekspresji, terapii, niestety nie zawsze użyteczną dla innych. Spora część nadsyłanych tekstów to rękopisy bardzo młodych ludzi, którzy nie potrafią stworzyć jeszcze architektury książki, jest to raczej słowotok, który trzeba dopiero uporządkować – przyznaje.

Przeciętnie oficyna „Drzewo Babel” wydaje pięć, czasem sześć książek w roku. Praca nad książką na ogół zajmuje od roku do dwóch lat, choć nie ma tutaj jakiegoś standardu. Obecnie redakcja przygotowuje się do premiery najnowszej książki Paula Coelho. – To będzie premiera światowa, więc wszyscy musimy się sprężyć. W tej chwili tłumaczka siedzi dzień i noc, i pracuje tylko nad tą książką. Główną bohaterką jest Mata Hari – kobieta, która śmiała być niezależna w czasach, w których żyła. Samotna matka, tancerka, podróżniczka, kurtyzana, poliglotka, która później zostaje stracona. Obecnie czekamy na pierwsze tłumaczenie i przygotowujemy promocję – zdradza.

Lider, który współpracuje

 

Mimo, że zatrudnia dwie osoby to współpracuje z około setką osób, ale nie ma poczucia, że kimś zarządza. Przyznaje, że część cech odziedziczyła po mamie, która jej zdaniem była prawdziwym liderem. – Mama była dyrektorem szkoły. Bardzo lubiła uczyć, a dodatkowo brała na siebie jeszcze inne obowiązki, których nikt nie chciał podejmować. Nie bała się wyzwań, była bardzo konsekwentna, pracowita, oddana ludziom, ale też kontrolująca – wspomina. Sama nie uważa się za typowego przywódcę. – Ciężko mi powiedzieć czy jestem liderem. Po prostu robię swoje, coś co lubię, coś co sprawia mi ogromną przyjemność, co przede wszystkim jest też dla innych – mówi szczerze.

Pani Basia nigdy nie chciała być gigantem na rynku wydawniczym. „Drzewo Babel” to niewielka oficyna, która mieści się w starej kamienicy w centrum Warszawy. Choć trudno w to uwierzyć większość spraw organizacyjnych załatwia sama. Ceni proste rozwiązania, nie lubi hierarchii, zależności, biurokracji i skomplikowanych procedur. – Nigdy nie uczyłam się biznesu. Będąc w Paryżu pracowałam w bardzo dużej firmie. Nie mogłam zrozumieć dlaczego kiedy chcę ołówek albo gumkę nie mogę iść do magazynu i po prostu sobie wziąć. Choć oczywiście rozumiem, że w dużych firmach musi panować określony porządek. Jednak staram się, żeby u mnie to nie wyglądało tak formalnie – tłumaczy.

Swoich pracowników dobiera sama na zasadzie starannej selekcji. – Uwielbiam obcować z ludźmi, którzy są w stanie zrobić coś, czego ja nie potrafię. Znam swoje wymagania, wiem do czego dążę i czego oczekuję, i staram się znaleźć takie osoby, które te oczekiwania spełnią. Darzę ich wtedy absolutnym zaufaniem. Jeśli już decyduję się z kimś na współpracę to pozostaję tej osobie wierna – przyznaje.

Z grafikiem Michałem Batorym współpracuje od początku istnienia wydawnictwa. Okładki, które zaprojektował, stały się znakiem rozpoznawczym „Drzewa Babel”. – On ma niesamowite pomysły, potrafi operować skrótami, które dokładnie oddają coś, o czym mówi milion słów. Lubię to jego skupienie nad treścią, to uchwycenie sedna, które jest niezwykle trudne. Nie mam też potrzeby wymiany na kogoś młodszego, lepszego, czy kogoś, kto ma bardziej szalone pomysły. On ciągle się rozwija, ciągle jest twórczy – mówi z podziwem. Z okazji dwudziestolecia współpracy od kwietnia do maja tego roku można było podziwiać w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie wystawę okładek Michała Batorego, która potem została przeniesiona do zamku w Reszlu i będzie trwała do 17 października.

Wybór i odpowiedzialność

W przeszłości Pani Basia chciała studiować medycynę. Nie udało się. Dziś jej córka kształci się na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Jest szczęśliwa. Mimo, że jest to zawód trudny, wymagający szczególnego powołania i nierzadko wielu wyrzeczeń, zwłaszcza w przypadku kobiet.

Jak pisze w swojej książce Paulo Coelho: „ trzeba dążyć, aby być szczęśliwym, aby robić to, do czego ma się powołanie, aby się spełnić, odnaleźć własną drogę”. Choć Pani Basia podziela światopogląd swojego przyjaciela uważa również, że każdy powinien brać odpowiedzialność za swoje decyzje. – Wybór łączy się z odpowiedzialnością, a kiedy się go samemu nie dokonuje, to można zawsze znaleźć winnego i wtedy łatwiej jest zrzucić na kogoś odpowiedzialność – zauważa. Myślę, że tyle samo energii kosztuje nie wybrać, co wybrać, ale ostatecznie więcej radości daje wybór – nawet kiedy kończy się porażką. To smakuje lepiej niż zwycięstwo z przypadku.

Najlepsze w jej pracy jest to, że jest ona również jej pasją. W wolnym czasie podróżuje i…czyta książki. – Żyjemy w pośpiechu, codziennie jesteśmy bombardowani różnymi informacjami, a książka pomaga obcować tylko ze sobą, jest takim intymnym wkradaniem się do czyjegoś świata. Wyciągamy z niego coś dla siebie, porównujemy się, myślimy o swoim życiu. Taka sztuka „slow” w dzisiejszym wydaniu – tłumaczy.

Ciągle szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie, czy droga, którą wybrała jest tą ostateczną. Może kiedyś odkryje nową, którą zacznie podążać od początku. Zapytana, czy sama nie planuje napisać książki odpowiada, że już chyba wszystko zostało napisane. – Uważam, że w literaturze już od wieków wszystkie tematy zostały poruszone, natomiast ciągle znajduje się ktoś z nową wrażliwością , kto znajduje nowy sposób, żeby o tym opowiedzieć i odkrywa coś, co już jest odkryte. I nagle okazuje się, że ciągle tak mało wiemy. Wszyscy jesteśmy odkrywcami – podsumowuje.

 

Agata Warchoł

Beata Sekuła

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj