Chodzi o to, żebyśmy byli szczęśliwi

0
51
Adam Trzebinczyk

Rozmowa z Adamem Trzebinczykiem – psychoterapeutą Gestalt w trakcie szkolenia w Instytucie Gestalt oraz studentem psychologii, coachem i facylitatorem, byłym dyrektorem Szpitala Kolejowego w Katowicach oraz wiceprezydentem Świętochłowic w latach wcześniejszych. Kilka lat temu został nagrodzony tytułem Lidera z powołania w uznaniu za swoje kompetencje w dziedzinie zarządzania oraz działania społeczne.

Mam wrażenie, że jesteś obecnie na etapie realizowania swoich marzeń, czy mam rację?

Dokładnie tak. Kilkanaście lat temu miałem do wyboru czy pójść na studia z psychologii, czy wybrać inny kierunek. Wtedy chyba jednak się wystraszyłem własnych pragnień i dopiero po piętnastu latach powróciłem do realizacji ukrytych potrzeb. To stało się dzięki spokojnemu podejściu do tematu, ale też uwierzeniu w siebie. Doprowadziłem do tego, że jestem już psychoterapeutą w trakcie szkolenia, no i studentem psychologii. Bardzo mnie to cieszy i krok po kroku tworzę coś, o czym zawsze myślałem, czyli bezpośrednią pracę z człowiekiem. Najpierw ukończyłem Instytut Psychoedukacji i Rozwoju Integralnego w Krakowie, zdobywając certyfikat coacha. Następnie ukończyłem Szkołę Facylitatorów pracy z grupą w Wszechnicy Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Lubisz pracę z ludźmi?

Bardzo. Podkreślam znaczenie uważnego spojrzenia na drugiego człowieka, taką uważność bez oceniania.

Czy coaching to raczej krótkoterminowy proces wsparcia pacjenta?

Raczej tak i jest częściej związany z celami zawodowymi, natomiast chciałbym połączyć jedno z drugim, czyli głębokim podejściem do człowieka, kompetentną i holistyczną pracą z managerami, których trzeba wzmacniać W Zabierzowie koło Krakowa spotykamy się raz w miesiącu na 3-4 dni, w zależności od zjazdu i przez 4 lata intensywnie uczymy się pracy z drugim człowiekiem. Jestem na trzecim roku, właśnie będę zdawał egzamin, ale już mam zgodę na prowadzenie własnej sesji, czyli terapii z pacjentami.


Czy jesteś zadowolony z tej szkoły?

Myślę, że bardzo dobrze przygotowuje do pracy psychoterapeuty. Zdobywając kompetencje coacha poznałem narzędzia związane z pracą z klientami. Zaciekawiłem się tym. Ten nurt humanistyczny, gdzie na pierwszym miejscu jest jednak człowiek, relacja, partnerski stosunek i poszerzanie świadomości pozwoliło mi na to, że zapisałem się i naprawdę to jest jedna z moich lepszych decyzji w życiu. Grupy liczą dwanaście osób. To są bardzo głębokie relacje, często związane z własną terapią. Każdy z nas musi przejść przynajmniej sto godzin terapii indywidualnej i sto godzin terapii grupowej oraz kilkaset godzin obowiązkowej superwizji.

Żeby najpierw siebie zrozumieć, tak?

Tak. Praca psychoterapeuty w nurcie Gestalt to przede wszystkim praca ze sobą w taki sposób, aby nie robić własnych przeniesień, żeby znać swoje zasoby (mocne strony). Praca na własnych zasobach w taki sposób, żeby pacjent był „zaopiekowany” i żeby ten nasz wpływ był jak najmniejszy. W tym nurcie najważniejszy jest kontakt z pacjentem w relacji Ja i Ty oraz ze stylem kontaktu ze światem/środowiskiem pacjenta. Ja bardzo dobrze widzę się w pracy nad lękiem i wypaleniem zawodowym.
Interesuje mnie praca nad depresją, która jest długotrwała i rzeczywiście trzeba stopniowo pracować nad jej przyczyną czyli nad podłożem danego problemu. Tutaj jest naprawdę duże pole do kontaktu z pacjentem. Często spotykam się z osobami, które czują się samotne, ale nie dlatego, że są same, tylko są osamotnione w związku lub w pracy, więc jest to przestrzeń do wspólnego spotkania w relacji terapeutycznej. Czasami ludzie po prostu mają inny styl kontaktu niż środowisko, w którym żyją i dlatego czują się nierozumiani. W takich momentach można przez pracę psychoterapeutyczną uzdrowić relacje i kontakt z najbliższymi i środowiskiem.

Z Konferencji The Best & More w Grupie Arche

Osoby, z którymi się spotykasz to pacjenci, czy klienci?

Ja do tego podchodzę w ten sposób, że osoby, które pracują nad zmianą, nad porównaniem świadomości, uważam za klientów, natomiast tam, gdzie już pojawia się choroba lub jakiś większy kryzys psychiczny, emocjonalny, uważam za pacjentów. Ważne jest podejście holistyczne i dlatego istotna jest współpraca między psychoterapeutą, psychologiem, a psychiatrą.

Czyli można odróżnić depresję od przygnębienia?

Oczywiście. Potrzeba kilku sesji, kilku spotkań, przyjrzeniu się temu…. Ktoś może być np. w żałobie. Żadnych emocji nie można lekceważyć. Dużo osób, szczególnie mężczyzn blokuje swoje reakcje przez wzgląd na to, że po prostu tak jesteśmy ukształtowani od urodzenia, a nawet pokoleniowo, że np. mężczyzna nie płacze, mężczyzna musi być twardy.


A myślisz o takich bardziej stacjonarnych terapiach, przez internet, czy jakiś obozach, wyjazdach?

Na tym etapie jestem zwolennikiem terapii na miejscu, ponieważ kontakt wzrokowy, obserwacje poprzez język ciała, w ogóle zatrzymania się na sobie, jest bardzo ważny. Poświęcenie czasu temu momentowi jest kluczowe. Oczywiście, co jakiś czas, terapia online jest dopuszczalna, natomiast nie wyobrażam sobie, że mógłbym z pacjentem pracować cały czas przez internet. Bardzo lubię również pracę z grupami. Taki proces jest mi bardzo bliski.
Często głęboko skrywamy emocje, więc czasami to praca od pół roku nawet do kilku lat, a znam osoby, które coraz bardziej się rozwijają i widzą tego efekty. Cały czas porównujemy samych siebie, jak było teraz, jak było wcześniej i ta praca na co dzień pokazuje nam, ile zrobiliśmy, jak się rozwinęliśmy, jak nam się poprawiło życie. Chodzi po prostu o to, żebyśmy byli szczęśliwi.

Czasami ludzie mają inny styl kontaktu niż środowisko, w którym żyją i dlatego czują się nierozumiani. W takich momentach można przez pracę psychoterapeutyczną uzdrowić relacje i kontakt z najbliższymi i środowiskiem – mówi Adam Trzebinczyk

Czy stosowałeś metody coachingowe w zarządzaniu?

Tak, np. jako dyrektor szpitala.

Czy zmieniasz świadomość klientów?

Większość naszego życia jest automatyczna. Często nie żyjemy teraźniejszością, ale dawnym doświadczeniem uruchamianym w teraźniejszości. W terapii Gestalt przyglądamy się bodźcom, a naszą reakcją na nie np. zadajemy pytanie, co się dzieje tu i teraz w twoim ciele? I nagle okazuje, że mamy zaciśniętą szczękę i zaciśnięte ręce, oddech, staje się płytki i pacjent zaczyna doświadczać złość, a nie tylko o niej opowiadać. I to jest właśnie poszerzanie świadomości pacjenta – to, co w pełni przeżyte i uświadomione pozwala na zmiany.

A jakie przed Tobą plany?

Chciałbym dalej rozwijać swoje kwalifikacje, w tym terapeutyczne, szczególnie w pracy z dziećmi i młodzieżą. Prywatnie lubię podróżować z moją partnerką i poznawać nowych ludzi.

Wojciech Skowroński
Beata Sekuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj