reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
piątek, 04 marzec 2016 19:58

ZBUDOWAŁY NOWE DOMY, A W NICH NOWE ŻYCIE - część I o Annie, która stworzyła prawdziwy dom na ... strychu

Opublikowane przez 
Oceń ten artykuł
(14 głosów)

Warto było

 

Anna, sporo po czterdziestce, ale nadal atrakcyjna i elegancka pani inżynier, matka córki i syna. Zamieniła piękne mieszkanie na strych, żeby ratować męża z kłopotów finansowych. W nowym miejscu stworzyła prawdziwy dom, w którym można szczerze porozmawiać, zasiadając przy smacznym obiedzie czy przed rozpalonym kominkiem.

 

Kiedy wieloletnia firma jej męża najpierw przestaje przynosić dochody, a z czasem wpada w poważne tarapaty finansowe, Anna najpierw sama stara się utrzymać rodzinę, prowadząc własną agencję reklamową, aż w końcu, mając nóż na gardle, podejmuje decyzję o sprzedaży ich pięknego 120-metrowego mieszkania, które zostało wcześniej zakupione na kredyt we frankach. W ten sposób planuje pozbyć się uciążliwej pożyczki i spłacić długi firmowe Grzegorza.

Dowiaduje się, że miasto sprzedaje 50-metrowe poddasze w jej kamienicy. Ponieważ nikt nie przystępuje do pierwszego przetargu, pojawia się szansa, że Anna zakupi lokal za 50% jego wartości. Niestety, niespodziewanie pojawia się konkurent i podbija cenę o kolejne 30% - Mogłam się jeszcze wtedy wycofać, ale podjęłam jednak to ryzyko - coś mi podpowiadało, żeby podbić ta cenę. Od początku miałam pomysł, jak zamienić tą obskurną norę w przytulne mieszkanie – wspomina z uśmiechem. - Dopiero jak wygrałam przetarg, zaczęłam się martwic skąd wezmę na to pieniądze. W ciągu dwóch miesięcy musiałam zapłacić za nie, inaczej przepadłaby wcześniej wpłacona zaliczka.

Anna dowiaduje się o promocyjnym kredycie hipotecznym w banku i szczęśliwie go otrzymuje pod zastaw nowego mieszkania oraz częściowy remont na okres 20 lat. - Chodziło mi o to, żeby raty były jak najniższe, z kolei 30-letni kredyt wydawał się mi się już zbyt abstrakcyjny w moim wieku- śmieje się. Przez 20 lat mam szansę spłacić raty – stwierdza z przekonaniem. Już kilka dni później ruszają pierwsze roboty. W tym czasie szuka kontrahentów wśród firm remontowo-budowlanych a poprzez internet taniej nabywa niezbędne materiały budowlane i wykończeniowe.

Zrujnowane lokum jest nieustawne, gdyż znajdujące się tu pomieszczenia są rozmieszczone w amfiladzie, więc Anna decyduje się na wyburzenie niektórych ścian oraz dobudowanie innych. Zleca miejscowe skucie tynków, żeby uwypuklić urok zabytkowej kamienicy - ceglane mury i drewniane stropy. Już wie, w którym miejscu znajdzie się w przyszłości wymarzony kominek. Udaje się jej wynająć jeszcze kilkanaście metrów strychu, które idealnie nadają się na pokój syna.

 

Z jednej strony się cieszy, że jest bliska rozwiązania problemów finansowych, a tworzenie nowego gniazda dla rodziny sprawia jej ogromną przyjemność, jednak problemy nadal spędzają jej sen z powiek. - Straszne było wtedy to, że zostałam z dwoma mieszkaniami i dwoma kredytami hipotecznymi równocześnie – wspomina. - Mąż podchodził sceptycznie do moich pomysłów, jego męska duma nie pozwalała mu na przyznanie się do porażki zawodowej i przymusu naszej przeprowadzki. Grzegorz zakłada kolejną działalność gospodarczą i często wyjeżdża na długie delegacje. Rodzice Anny pytają, po co jej nowe mieszkanie, skoro nie sprzedała starego, ale wspierają swoją jedynaczkę nie tylko duchowo - zapraszają jej dzieci na obiady i często dają im solidne kieszonkowe. Jednak po jakimś czasie informują córkę, że zdecydowali się sporządzić testament, w którym wszystko przepisują na wnuki, bo Anna wydaje się im tak samo nieodpowiedzialna jak jej mąż. Nie podobało im się, że ich córka zamiast pomnażać majątek rodzinny, podejmuje nieracjonalne decyzje finansowe.

Kobiecie ten brak zaufania własnych rodziców sprawia ogromną przykrość, ale, na szczęście, nie ma zbyt dużo czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Wraz z koleżanką prowadzi firmę, a do tego praktycznie sama wychowuje nastolatków. Córka ma problemy zdrowotne, a syn przechodzi burzliwy okres dojrzewania – nie może szczególnie pogodzić się z często nieobecnością ojca w domu. W przeszłości wspólnie wyjeżdżali na narty, wycieczki rowerowe czy po prostu siadali przy smacznym posiłku, bo mama zawsze była mistrzynią kuchni i rozmawiali o życiu. Chłopak zaczyna spędzać coraz więcej czasu na siłowni czy na treningach koszykówki, a kiedy nabawia się poważnej kontuzji kolana, nie chce mu się wstawać z łóżka i wtedy pojawiają się problemy w szkole. Anna dzwoni do niego co rano z pracy i pyta czy już wstał, i czy zdąży przynajmniej na najważniejsze lekcje. Nastolatek dochodzi do siebie dopiero wtedy, kiedy staje przed koniecznością powtórzenia roku, ale wtedy zabiera się już za naukę, bo planuje dostać się w kolejnym roku na studia – fizjoterapię. Córka w tym czasie zdaje maturę i dostaje się na anglistykę, pomimo operacji związanej z problemami jelitowymi, jaką musi przejść w ostatniej klasie. Zaczyna też dorabiać, udzielając korepetycji dzieciakom.

Anna, jak zwykle, nie poddaje się, wywiesza za oknem banner z ogłoszeniem o sprzedaży mieszkania, zrywa umowy z biurami nieruchomości, które nieudolnie podchodzą do zadania i sama umieszcza informację w Internecie. Po kilku miesiącach znajduje się małżeństwo z małym dzieckiem i kolejnym w drodze. Małżonkowie decydują się na zakup jej mieszkania, pod warunkiem, że Anna wyprowadzi się w przeciągu miesiąca, żeby zdążyli przeprowadzić jeszcze remont przed porodem. Oczywiście, kobieta przystaje na wszystkie warunki, nawet na nieco niższą cenę niż oczekiwała pierwotnie. W końcu po perypetiach związanych z pośrednikiem, który chciał finansowo wykorzystać trudną sytuację samotnej kobiety i oszukać ją na niemałą sumę pieniędzy oraz innych trudnościach i kłopotach bez wsparcia męża, udaje się jej sprzedać ukochane mieszkanie. Mąż z doskoku pilnuje specjalistów, żeby trzymali się terminów jednak wypomina, że traci w tym czasie swój zarobek, widząc jednak, że nie ma wyjścia i żona nie wycofa się już ze sprzedaży ich pięknego, dużego mieszkania, z trudem akceptuje nową sytuację ale nie uczestniczy w przeprowadzce rodziny. Nadchodzi termin opuszczenia mieszkania, bezradność oraz samotność, brak siły i pojęcia jak przenieść się z całym dobytkiem na nowy metraż ale pojawiają się życzliwi i pomocni ludzie, którzy pomagają w tej ciężkiej sytuacji rodzinie. Po kilku miesiącach braku zainteresowania mąż się przełamuje i przyjeżdża do nowego domu, pomaga w końcu przy dalszym remoncie, kładzie kafelki i wspólnie z żoną maluje ściany. Udaje się przerobić starą kuchnię na mniejszą oraz pojawia się miejsce i pomysł żeby postawić kominek, o którym zawsze marzyli.

 

Dwa lata zajmuje im wykończenie prac remontowych i odbudowanie relacji rodzinnych. W pierwszym roku Anna, po raz pierwszy w życiu, jedzie sama na urlop nad morze. Spacerując plażą zastanawia się, którą drogę wybrać po 20 latach małżeństwa. Grzegorz nie chce z nią tu przyjechać, nie zgadza się, żeby żona płaciła za wczasy, kiedy jego na to nie stać, ale czy ona wyobraża sobie dalsze życie bez niego? Stwierdza, że jeszcze poczeka i zobaczy, co się zdarzy. Na szczęście w kolejnych miesiącach nowa firma Grzegorza zaczyna przynosić pierwsze zyski, a on sam odzyskuje własne poczucie wartości. Anna mówi mu o tych wszystkich wątpliwościach, kiedy kolejnego roku ich już dorosłe dzieci wychodzą na swoje przyjęcia sylwestrowe, a oni dla odmiany zasiadają tylko w dwójkę przed kominkiem, który Grzegorz sam zbudował tuż przed świętami. Przy lampce wina wspominają przeszłość, oglądają zdjęcia i snują wspólne marzenia, nie tylko te wakacyjne...

 

 

 

 

Just look at effects!

 

 

 

Czytany 1430 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 03 kwiecień 2016 11:57

Skomentuj

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji Administratora.

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama