reklama
Magazyn WhyStory logo
reklama
czwartek, 06 październik 2016 12:38

Huragan "Matthew" spustoszył Karaiby

Według nowego bilansu huragan Matthew, który przez ostatnie 7 dni pustoszył Karaiby, spowodował co najmniej 26 ofiar śmiertelnych. Po przejściu nad Haiti, Dominikaną i wschodnią częścią Kuby, huragan osiągnął w środę południowe Bahamy i zmierza w kierunku Florydy.

Bilans ofiar jest niepełny bowiem wiele rejonów na zachodzie Haiti jest  nadal odciętych od świata. Żywioł zalał drogi, zrywał mosty, zniszczył sieć telekomunikacyjną i energetyczną.

poniedziałek, 20 czerwiec 2016 08:12

HEJT? LUBIĘ TO!

Słowa mają moc. O tym nikogo nie trzeba przekonywać. Dzięki nim mamy możliwość przekazywania innym swoich myśli, wrażeń, emocji czy uczuć.

Słowa mają siłę sprawczą. Te dobre - wypowiedziane we właściwych okolicznościach, w odpowiednim momencie, przez właściwe osoby - mogą zdziałać cuda.

Słowa mają siłę rażenia. Te złe – ranią, sprawiają ból nieporównywalny z krzywdą wyrządzoną fizycznie. Dla naszej psychiki złe słowa są jak rysy na szkle - zostawiają trwały ślad.

Słowa potrafią niszczyć. Ci, którzy je wypowiadają biorą na siebie ogromną odpowiedzialność i zawsze powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji.

Zalewa nas nowa fala. Toniemy w złych słowach. Hejt, czyli tak zwana mowa nienawiści, otacza nas na każdym kroku. Jest obecna zarówno w sieci, jak i w przestrzeni publicznej. Hejt off-line znany jest od zawsze. Wynika z naturalnej tendencji człowieka do okazywania agresji, bo niestety każdyz nas nosi w sobie nie tylko pokłady dobra, ale też zła. Internet jest jedynie (albo aż) nowym jego nośnikiem. Hejt on-line jest więc po prostu smutnym znakiem naszych czasów. Czasów, w których nie odpowiada się za swoje słowa, czasów, w których można powiedzieć prawie wszystko i prawie bezkarnie, czasów, które dają złudne poczucie anonimowości. To dodaje odwagi i sprawia, że świadomie czy mniej świadomie zamiast negować lajkujemy hejt.

Choć nie jestem psychologiem, ciekawi mnie człowiek. Lubię pochylać się nad tym, co ludzkie, może, żeby lepiej zrozumieć i żeby było mi mniej obce. Obserwując ludzi od jakiegoś czasu, dziwię się skąd w nich tyle negatywnych emocji. Zastanawiam się (trochę ze względu na swój stosunkowo jeszcze młody wiek), czy zawsze tak było, czy aby przypadkiem nie mamy do czynienia z kumulacją i zarazem eskalacją negatywnych zachowań. Starałam to sobie tłumaczyć dzisiejszym trybem życia - szybkim i w stresie. Tylko jak usprawiedliwić kierowcę autobusu, który nazywa idiotką kobietę tylko dlatego, że w roztargnieniu zapomniała okazać mu bilet? Jak wyjaśnić wyzwiska i obelgi kierowane do mojej przyjaciółki, która po prostu wracała tramwajem do domu? Notabene tramwaj też został zdemolowany. Jak zrozumieć przemoc między kibicami piłki nożnej? A to tylko przykłady hejtu dnia codziennego. Można rzec taki nasz hejt powszedni. Gorzej, gdy zjawisko osiąga większy wymiar i przenosi się na inną płaszczyznę. Tu już nie chodzi o brak zwykłej ludzkiej życzliwości, dobrego słowa czy uśmiechu. Tu chodzi o brak akceptacji, nienawiść, a nawet agresję wobec obcych, wobec innych. Hejt na tle narodowościowym, rasowym, wyznaniowym czy orientacji seksualnej staje się coraz bardziej powszechny i co gorsza, coraz bardziej akceptowany, zwłaszcza ten w przestrzeni publicznej. O ile hejt w sieci umożliwia nam natychmiastową reakcję, choćby w postaci jakiegoś komentarza, to już widząc obraźliwy czy rasistowski napis na budynku czy murze prawdopodobnie nie zareagujemy.

Zatrważa mnie coraz większa obojętność i brak reakcji na tę bądź co bądź przemoc psychiczną. Naukowcy podkreślają, że częsty kontakt z mową nienawiści odwrażliwia na tego rodzaju treści. Badania dowodzą, że gdy ludzie obserwują przypadki łamania norm społecznych, sami są również bardziej skłonni dopuszczać się ich naruszania. A zatem przenosząc to na grunt mowy nienawiści początkowo, napotykając hejt, czujemy się zniesmaczeni, oburzeni czy zszokowani, jednak po pewnym czasie obcowania z tym zjawiskiem nasza reakcja emocjonalna staje się coraz słabsza i - o zgrozo - przestajemy go zauważać!

Dział: granice
czwartek, 27 sierpień 2015 08:54

Można jeszcze (u)wierzyć w ludzi!

Pomocni sąsiedzi i zezowate szczęście

Przyjechali, jak co roku, na urodzinowego grilla cioci Marysi. Solenizantka skończyła właśnie pięćdziesiąte któreś urodziny, nikt nie wie dokładnie które, chociaż indywidualne próby obliczeń zostały podjęte. Nikt jednak nie wyrażał swoich myśli głośno. Dlaczego? A żeby nie urazić, albo nie zasmucić samotnej, i co tu ukrywać, zubożałej kobiety.

W prawdzie ciocia mieszka w dużym domu, którego jest współwłaścicielką i ma piękny ogród, o który troszczy się obecnie zupełnie sama. Ma też pracę. Jednak jest jedną z trójki "dzieziców", którzy nie podjęli żadnych kroków w kierunku postępowania spadkowego po zmarłej mamie i babci, głównie ze względów finansowych. Z tego też powodu, nie będąc formalnymi właścicielami, nie robią żadnych remontów, a budynek, który tętnił kiedyś życiem i był wypełniony gwarem dzieci – wnuków zmarłej 10 lat temu babci Katarzyny, straszy jak opustoszały i zmurszały wrak statku. Wprawdzie Marysia dba o porządek, na parterze, na którym mieszka - nie znajdziesz śladu kurzu, na parapetach stoją kwiaty doniczkowe, ale wszystko tu wymaga odnowy; odrapane ściany, odpadający tynk i zardzewiałe rury w łazience. Na górze mieszka bratanek z trzecią żoną i kolejnym dzieckiem, ale małżeństwo nie zdaje się zauważać problemów ciotki. Swoje piętro częściowo odnowili i wstawili nowe meble. Marysia oddała im jeden pokój do użytkowania na parterze, a oni zaczęli domagać się kolejnego. Tu zaczął się konflikt, który na każdym kroku zaogniała trzecia żona. Kolejna spadkobierczyni to starsza siostra – wdowa, która też nie ma wystraszających środków, żeby zadbać o stary dom, w którym przecież nie mieszka.

Dział: Felietony

Obowiązki:

  • Sprzedaż miejsc reklamowych na stronach magazynu WHY STORY

  • Pozyskiwanie klientów i budowanie długofalowych relacji biznesowych

  • Udział w targach branżowych

  • Prowadzenie negocjacji

  • Monitorowanie rynku reklam internetowych

Dział: Praca
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama